Gatta Active nie zwalnia tempa przy ulicy Złotej! Jeszcze nikt w sezonie nie potrafił w Zduńskiej Woli wygrać. Co więcej, tylko Pogoń Szczecin wywiozła z województwa łódzkiego jeden punkt! Piast Gliwice podzielił los pozostałych drużyn Ekstraklasy, przegrywając 3:0. W związku ze stratą punktów przez Rekord, wygrana jest na wagę złota – dosłownie.

Obraz meczu zmieniał się co kilkanaście minut. Pierwsza część to totalna dominacja Gatty w obliczu Piasta, który nie mógł wyjść ze składną akcją spod własnej bramki. O dziwo, bramka dla Kocurów padła w momencie, kiedy przyjezdni zaczęli rozkręcać się przy Złotej. Celnym uderzeniem Arkadiusz Szypczyński pokonał Michała Widucha i w głośnikach oraz na widowni rozbrzmiało gromkie „Sto Lat!”. Wszak – Arek dzień przed meczem obchodził urodziny.

Po tym trafieniu bardzo szybko padła druga bramka – równo w 13 minucie Daniel Krawczyk wpisał się na listę strzelców po trójkowej akcji całego zespołu. Do końca pierwszej połowy mielśmy jeszcze kilkanaście dogodnych sytuacji oraz kilka kontrowersji. Jedna z nich – żółta kartka dla Daniela Krawczyka za symulowanie w sytuacji ewidentnego kontaktu z nogami rywala, jest aktualnie rozpatrywana na protest Gatty Active przez Komisję LigiPrzypominamy, że byłaby to 7. żółta kartka dla Daniela, co w konsekwencji wykluczyłoby go z meczu przeciwko FC Toruń.

Druga część to wyrównana walka Gatty z Piastem w którym pierwsze skrzypce grał Dewucki. Zawsze, gdy tylko otrzymywał podanie, do jego nóg doskakiwała dwójka a czasem i trójka obrońców Mistrza Polski. Taka taktyka zadziałała – Przemysław co prawda kilka razy oddał celne uderzenie – raz nawet w poprzeczkę, ale nie zdołał pokonać Dariusza Słowińskiego. Ostatnia bramka padła w momencie przewagi po zagapieniu się Widucha. Bramkarz gości dwa razy łapał piłkę poza polem karnym za co ukarany został dwa razy żółtą kartką. Grę 4 na 5 wykorzystał Michał Marciniak, ustalając wynik na 3:0.

Po zakończeniu spotkania oczy wszystkich kibiców skierowane zostały na spotkanie Rekordu z toruńskim FC. Zmysł Klaudiusza Hirscha raz jeszcze pozwolił zremisować w Cygańskim Lesie – taki wynik sprawia, że teraz Kocurom „wystarczy” wygrać wszystkie mecze do końca ligi, aby obronić Mistrzostwo Polski. Pierwsze schody już w niedzielę, kiedy Gatta pojedzie do wspaniale grającego Football Clubu.

Rekord natomiast po bardzo krótkim odpoczynku jedzie do Szczecina, gdzie zmierzy się z podrażnionymi Portowcami. Warto odnotować, że Gatta Active w każdym swoim spotkaniu ma średnio jeden dzień odpoczynku więcej, niż Górale z Beskidu. Rekord radzić musi sobie także bez Bondara, który przeszedł operację, oraz z Janem Janovskym, którego stan można określić zapożyczając z NBA sformułowanie day-to-day. Jan co prawda może grać, ale staw skokowy daje o sobie znać i nie warto go obciążać – po jednym zdarzeniu z Piastem reprezentant Czech nie kontynuował już gry.

Copyright © 2017. Gatta Active Zduńska Wola