Wyjazd do Białegostoku nie okazał się łatwym zadaniem. W meczu otwierającym 1. kolejkę Futsal Ekstraklasy nasza drużyna zremisowała z MOKS Słoneczny Stok Białystok. 

Pierwszy mecz to zawsze ogrom emocji. Nieważne jaki potencjał posiada dana drużyna cel jest jeden. Zdobyć 3 punkty na inauguracje. Od pierwszych sekund zawodnicy zduńskowolskiego klubu grali tak, jak zdołali nas do tego przyzwyczaić. Wysoki pressing i odbiór piłki jeszcze na połowie rywala. Jednak to MOKS po naszym błędzie wyszedł na prowadzenie. Ta sytuacja rozwścieczyła Gattę która jeszcze bardziej narzuciła swój styl. To przełożyło się na gole. Wynik wyrównał Milewski. Minutę później Stanisławski wpakował piłkę do pustej bramki. Po obfitym w gole początku nadszedł czas, w którym żadna z drużyn nie potrafiła wykorzystać klarownych sytuacji. Najbliżej była ekipa Adriana Citko, która po jednej z akcji trafiła w słupek. Białystok szturmował raz po raz bramkę Miłosińskiego. Kontrataki wyprowadzane przez Słoneczny Stok Białystok były wręcz zabójcze dla naszej drużyny. Po dwóch szybkich akcjach straciliśmy dwie bramki. Zawodnicy Sopura i Stanisławskiego próbowali wcisnąć gola Jendruczkowi, jednak próby Krawczyka czy Olczaka były niecelne. Mimo, że Kocury grały pozycyjnie to zawodnicy z Podlasia grali bardziej efektywnie. Wszystkie kontrataki były wyprowadzane bardzo precyzyjnie. Te kilka szybkich podań potrafiło wprawić naszych zawodników w zakłopotanie. Do przerwy zdołaliśmy złapać bramkę kontaktową. W 19 minucie Michał Szymczak zamienił rzut karny na bramkę. Po pierwszej połowie obfitującej w bramki i szybkie akcje czekaliśmy na drugą połowę.

Przed drugą połową doszło do zmiany w bramce. Dariusz Słowiński zastąpił Adama Miłosińskiego. Po przerwie Gatta zagrała z jeszcze większym pazurem. Atak pozycyjny różnił się od tego w pierwszej odsłonie. Podania były szybsze i celniejsze. Nie mniej jednak ataki lewą czy prawą stroną nie przełożyły się na upragnione gole. Defensywa naszego rywala spisywała się bez zarzutu. Większe skupienie na obronie zaowocowało tym, że ich szybkie kontrataki były mniej składne. Jednak w 33 minucie Białystok mógł znów wyjść na dwubramkowe prowadzenie. Adrian Citko po minięciu Słowińskiego trafił jedynie w słupek. Po tej obławie, Gatta wprowadziła lotnego bramkarza. Nie trzeba było długo czekać na efekty. Marciniak strzałem z dystansu strzelił w okienko. Kocury poszły za ciosem. Po chwili Krawczyk uciszył Białystok ich bronią. Pokonał on Jendruczka strzelając bramkę po szybkim kontrataku. Pomimo dalszych prób ataku Słonecznego Stoku to Gatta trzymała mecz w ryzach. Do pewnego momentu. Dwadzieścia sekund przed końcem meczu doszło do wyrównania. Marcin Firańczyk wyrównał wynik spotkania i tym samym pogrzebał nasze szanse na zdobycie 3 punktów. Po meczu czuć niedosyt, ponieważ przed bramką białostoczan ofensywni zawodnicy Gatty mieli kilka naprawdę klarownych sytuacji.

W pierwszej połowie zagraliśmy nie najlepiej. Czasem za bardzo chcieliśmy do przodu i nadziewaliśmy się na kontry MOKSu. Stąd też aż 4 bramki stracone do przerwy. W drugiej połowie bardziej szanowaliśmy piłkę. Dłużej się przy niej utrzymywaliśmy, stąd też mniej okazji dla MOKSu ale sami też nie stwarzaliśmy za wiele żeby z czegoś strzelić bramkę. W 35 minucie wycofaliśmy bramkarza i od razu wpadła dla nas bramka. Chwilę później już bez wycofanego, Krawiec [Daniel Krawczyk przyp. Redaktor] po indywidualnej akcji dał prowadzenie. Białystok z wycofanym stworzył dwie groźne sytuacje. Raz obronił Darek, a druga na 20 sekund przed końcem niestety wpadła. Chwilę przed tą bramką mieliśmy okazje podwyższyć wynik” Relacjonuje Miłosiński. Jego relacja znajduje się tutaj.

Już za tydzień nasza drużyna zagra kolejny mecz na wyjeździe. Rywalem będzie FC Toruń!

Copyright © 2017. Gatta Active Zduńska Wola