Pierwsza wygrana w sezonie stała się faktem! Pojedynek z Piastem był prawdziwym widowiskiem. Mecz, który można bez wątpienia zaliczyć do najlepszych.

 

Pierwsze minuty już mogły wywrzeć na kibicach pozytywne emocje. Żwawe tempo i wiele akcji ofensywnych. Podczas natłoku ataków miejsce miał oficjalny debiut Maksyma Pautiaka. Jedną z akcji Piast mógł ze spokojem zamienić na gola,  jednak Dewucki celując do pustej bramki trafił jedynie w słupek. Po wymianie ciosów, Piast znów wyklarował sobie dogodną okazje aby wyjść na prowadzenie. Całe szczęście nasz jubilat, Michał Szymczak stał na posterunku i zatrzymał piłkę zmierzającą do bramki. Po tej sytuacji Gatta się przebudziła. Krawczyk zmarnował stuprocentową sytuacje. Po chwili mógł się on zrehabilitować, jednak nie spostrzegł mocno zagrywanej piłki. Goście nie wytrzymywali tak szybkiej gry i musieli ratować się faulami. Po 15. minutach mieli oni już wykorzystany limit fauli. Trybuny bardzo energicznie reagowały na boiskowe wydarzenia. Szczególnie na brutalny faul gracza Piasta na Pautiaku. Konsekwencją faulu był przedłużony rzut karny, jednak Mariusz Milewski nie pokonał on Aleksandra Waszki. Nietrafiony karny nie podłamał naszych zawodników. Daniel Krawczyk na pół minuty przed końcem po pięknym uderzeniu dał Kocurom prowadzenie.

Druga połowa niczym nie ustępowała pierwszej części. Na samym początku, Daniel Krawczyk po indywidualnej akcji dwukrotnie próbował przełamać bramkarza jednak bez skutku. Widowisko nadal było szaprane. Jednak to Gatta potrafiła lepiej odnaleźć się w tym tłoku. Za sprawą Marciniaka strzeliliśmy drugą bramkę. Piast próbował swoich sił jednak nie potrafił wykończyć swoich akcji. W 12. minucie Michał Grecz sfaulował Arkadiusza Szypczyńskiego. Szanse na podwyższenie wyniku były duże bo rzut bezpośredni został wyznaczony na lini pola karnego. Mimo tak bliskiej odległości Igor Sobalczyk nie przebił muru złożonego z wszystkich zawodników z Piasta. Piłka po tym uderzeniu powędrowała na aut. Milewski chytrze podał na wolne pole do Krawczyka, a ten podwyższył wynik na 3:0. Euforia z tak pokaźnego dorobku bramkowego nie trwała długo. Przemysław Dewucki utemperował nastroje strzelając gola na 3:1. Po tym golu Klaudiusz Hirsch zdecydował się na grę lotnym bramkarzem. Nasz zespół w obławie radził sobie dobrze. Odpierali atak za atakiem. Na dwie minuty przed końcem Piast dopiął swego strzelając gola kontaktowego. Jednak brakło im determinacji i sprytu aby przechytrzyć jeszcze raz zduńskowolski zespół.

Maksym Pautiak zasłużył sobie, aby pokrótce napisać o nim w oddzielnym akapicie. Jego występ przeciwko byłej drużynie zapewne nie był dla niego łatwy emocjonalnie. Pokazał się on z dobrej strony wygrywając kilka pojedynków i posyłając do kolegów z ataku kilka świetnych piłek. Po licznych faulach nie odstawiał nogi. Brawo Maks!

Copyright © 2017. Gatta Active Zduńska Wola