Pamiętacie jak w zapowiedzi meczu pisaliśmy o tym, że jak wejść w nowy rok to z przytupem? Chyba nawet w najbardziej pozytywnych myślach o piątkowym meczu nikomu nie przeszło przez głowę, że aż takim wynikiem skończy się to spotkanie.

 

Mecz rozpoczął się od niezwykle szybkiego tempa. Baterie wszystkich zawodników były naładowane do pełna. To zrodziło wiele sytuacji. Pierwszą z sytuacji z zimną krwią wykorzystał Daniel Krawczyk. Zespół Sopura i Stanisławskiego poszedł za ciosem i zaczął punktować rywali. Daniel Krawczyk wykorzystał swoją kolejną sytuacje. I na tablicy wyników po niespełna 2. minutach widniał wynik 2:0. Skoncentrowani cały czas na ataku zapomnieliśmy przez chwilę o defensywie i Kamil Jackiewicz przeturlał piłkę obok Dariusza Słowińskiego. To wyzwoliło jeszcze większą ochotę, aby odegrać się na rywalach. Po szybkich atakach ponownie trafił Daniel Krawczyk, a także Michał Marciniak i Igor Sobalczyk. Mogłoby się wydawać że szósty gol dla Gatty to kwestia paru chwil, jednak to MOKS znów wbił szpilkę zdobywając drugiego gola. Po zaciętej grze, w której działo się wiele przyszła chwila na wymianę bezskutecznych ciosów. W 11. Minucie MOKS starał się odrabiać straty. Wprowadzili grę z lotnym bramkarzem. Co ciekawe rolę lotnego bramkarza pełnił podstawowy bramkarz, Norbert Jędruczek. Na niewiele zdały się ich ataki w przewadze. Większe zagrożenie tworzyli, gdy kontrowali nasz zespół. Gdy mogło się wydawać, że w rozegraniu nasz zespół radzi sobie co najmniej dobrze, to niestety MOKS sprowadził nas na ziemię. Przechwycili prostą piłkę, a zawodnikowi z numerem 19. nie pozostało nic innego jak pokonać Dariusza Słowińskiego. Po tym prostym błędzie naszej drużyny Wojciech Sopur poprosił o czas. Chwila wytchnienia poskutkowała, bo chwilę po wznowieniu gry Michał Marciniak strzelił kolejnego gola. MOKS bardzo zaskoczył swoją niecodzienną taktyką. Grając w ofensywie niemalże za każdym razem bramkarz brał udział w akcji.  Do końca połowy Gatta miała więcej klarownych sytuacji. Jedną z nich wykorzystał Michał Szymczak, który podłączył się do akcji ofensywnej. Do przerwy prowadziliśmy 7:3

 

Druga połowa rozpoczęła się totalnie inaczej, niż pierwsza. Akcje były bardziej stonowane. Jednak nie zmieniło się jedno. Gatta rozpoczęła strzelanie. Za sprawą Igora Sobalczyka zwiększyliśmy przewagę nad beniaminkiem z Podlasia do 5. bramek. MOKS bardzo dzielnie pressingował, naszą drużynę. Mimo usilnych prób, które były mniej lub bardziej udane potrafiliśmy wyjść z opresji. To wykreowało kontrę, w której to Daniel Krawczyk kolejny raz pokonał Jędruczka. Mimo tego, że mieliśmy swoje ofensywne sytuacje to MOKS bardzo dobrze odnajdywał się akcjach, które składały się z kilku szybkich podań. Przełożyło się  to na 4. gola. Tym razem to Miłosiński wyciągnął piłkę z siatki, bo wcześniej zastąpił Dariusza Słowińskiego. Tak wiele działo się na parkiecie, że nie w sposób to wszystko oddać. Pomimo, że straciliśmy bramkę, to chwilę później Marciniak strzelił dwie bramki. MOKS, który stracił 11. bramek nie poddawał się. Firańczyk kolejny raz wpisał się na listę strzelców. Dzisiejszy wieczór to prawdziwy konkurs strzelecki. W okresie 25. sekund Gatta zdobyła dwie bramki. Najpierw nasz kapitan popisał się płaskim uderzeniem, później Michał Szymczak wypunktował błędy i kolejny raz wylądował w notesie sędziego. Po pewnej chwili tempo siadło i mogłoby się wydawać, że w końcówce obejrzymy granie, które do niczego nie doprowadzi. Nic bardziej mylnego. Mariusz Milewski minął w pięknym stylu 3. Zawodników w tym bramkarza i przeturlał piłkę do pustej bramki.  Z perspektywy kibica było ono niesamowite. Nasze zapowiedzi sprawdziły się. Ofensywny futsal MOKSu doprowadził do tego, że oglądaliśmy widowisko przepełnione licznymi sytuacjami bramkowymi. Cały mecz niestety nie będzie wspominany w samych superlatywach. Arkadiusza Szypczyńskiego znów czeka przerwa od treningów. W pierwszej połowie meczu nabawił się urazu przywodziciela. Aktualnie nie wiemy jak długa przerwa czeka naszego zawodnika. Ostateczny wynik to 14:6.

 

Copyright © 2017. Gatta Active Zduńska Wola