Mimo, że przygodę z Pucharem Polski dopiero rozpoczęliśmy to przyszło nam się z nim już pożegnać. W 1/16 finału tego pucharu ponieśliśmy porażkę z SAN AZS Łódź 7:9 i tym samym kończymy naszą rywalizację z innymi zespołami.

Pierwsze minuty przyniosły niemałą niespodziankę. Po dwóch minutach gry, gracze SAN AZS Łódź wyszli na prowadzenie. Strzał z rzutu wolnego był na tyle precyzyjny, że Martyn Olejnik nie miał większych szans na obronę piłki. Po szybkim i zimnym prysznicu Gatta się przebudziła. Po niespełna 13. minutach wyszliśmy na dwubramkowe prowadzenie. Przez 10. minut na listę strzelców wpisał się Krawczyk i podwójnie Marciniak. Gdy wszyscy myśleli, że dalsze punktowanie rywala będzie kwestią czasu, gospodarze złapali bramkę kontaktową. Dwubramkowa różnica powróciła do graczy Gatty dzięki Igorowi Sobalczykowi. Sama gra nie była porywająca. Obie ekipy próbowały dorwać się sobie do gardeł. Jednak i jedni i drudzy potrafili odeprzeć ataki. Wyraźnie zauważalną różnicą pomiędzy zespołami była jakość gry. Ataki Gatty były bardziej koronkowe i przemyślane, niż ekipy akademików z Łodzi. Przed przerwą gospodarze trafili do siatki. Tak więc wynik do przerwy to 3:4

Po przerwie mieliśmy sytuacje kopiuj-wklej. Tyle, że tym razem gol dla gospodarzy padł szybciej, bo w 33. sekundzie drugiej połowy. Remis utrzymywał się przez bardzo długi czas. Nikt nie potrafił wykorzystać swoich sytuacji, a było ich naprawdę sporo. Oprócz akcji podbramkowych, mogliśmy zauważyć wiele walki w środku pola. Gospodarze nie szczędzili swojego zdrowia i przy każdej stykowej sytuacji nie bali się wystawić nogi, by powalczyć o piłkę. Po 10. minutach drugiej połowy Mariusz Milewski wyprowadził Gattę na prowadzenie. Cztery minuty później Michał Marciniak skompletował hat-tricka. Na 6. minut przed końcem mieliśmy dwubramkowe prowadzenie. Niestety limit fauli został wykorzystany, a dwubramkowa przewaga została roztrwoniona. Po gwizdku, który zakończył drugą połowę na tablicy świetlnej widniał wynik 6:6. To oznaczało jedno. Dogrywka

Dogrywka tak właściwie nie różniła się wiele stylem gry jednej czy drugiej drużyny. Gatta częściej próbowała atakować z lotnym bramkarzem. Niestety zamiast strzelać bramki grając w przewadze tracimy wynik, a awans oddalał się od nas z każdą minutą. Najpierw rywale wykorzystali przedłużony rzut karny. Później strzelili piłkę do pustej bramki. Wynik stał się niemalże niemożliwym do odrobienia. Daniel Krawczyk dał nadzieje strzelając na 7:8, jednak to było za mało. Ostatni gol gospodarzy już przypieczętował ich awans. Mecz, który nie szedł po naszej myśli, tak samo się zakończył. Meczem z SAN AZS Łódź kończymy naszą krótką przygodę w Pucharze Polski.

 

Copyright © 2017. Gatta Active Zduńska Wola