Po dwóch latach trafiła kosa na kamień. Rekord Bielsko-Biała wygrał w Zduńskiej Woli 3:2

Mecz rozpoczął się w nieco nerwowej atmosferze. Wszystko to za sprawą limitu kibiców, za co raz jeszcze przepraszamy. Pierwsze minuty od razu dały znać, że ten mecz to prawdziwy szlagier. Każdy zawodnik, który znajdował się na parkiecie walczył o piłkę jakby ta miała być tą ostatnią przed syreną końcową. Pierwszą bramkę strzelił Rekord. Michał Szymczak w krótkiej chwili został osaczony przez kilku zawodników, a Paweł Budniak nie pomylił się mając przed sobą tylko Dariusza Słowińskiego. Z każdą minutą Gatta budowała atak pozycyjny i starała się wyrównać stan spotkania. Przeważała w wykreowanych sytuacjach, jednak to nie dawało bramek. Rekord świetnie kontrował i każde ich zakusy na bramkę Słowińskiego kończyły się celnym strzałem. Przez większą część połowy każdy próbował, jednak ich chęci pokonania bramkarza pozostawały chęciami. Około 17. minuty niestety każda z drużyn uzbierała trochę fauli i widowisko zmieniło się w nieco szarpane z powodu przerw. Rekord w 18. minucie był bardzo blisko strzelenia swojej drugiej bramki. W klarownych Dariusz Słowiński pokazał kto i dlaczego jest numerem jeden w swoim klubie. Rekord parł coraz bardziej na defensywę. Jednak nie udało im się do przerwy już nic więcej wcisnąć. Podobnie jak Gattcie, która odpierała prężnie ataki do samego końca.

Druga połowa z początku niczym nie odstępowała pierwszym 20. minutom. Najpierw Słowiński obronił sytuacje sam na sam, a później Nawrat także pokazał swoje umiejętności bramkarskie. Wymiana ciosów skończyła się w 25. minucie kiedy to Mariusz Milewski strzałem z daleka pokonał Nawrata płaskim strzałem! Rekord chciał od razu uciszyć halę lecz Dariusz Słowiński kolejny raz nie dał się zaskoczyć. Wszyscy zawodnicy Gatty jak i kibice chcieli więcej. Mecz niesamowicie się otworzył, a każdy atak Gatty kibice nagradzali brawami. W 28. minucie hala ucichła. Wszystko to za sprawą Rafała Franza, który po stałym fragmencie gry pokonał naszego bramkarza. Ten stan rzeczy mógł się długo nie utrzymać, ale Arkadiusz Szypczyński skiksował przy strzale. Podobno niewykorzystane sytuacje się mszczą, ale nie przy Złotej. Daniel Krawczyk w wielkim zamieszaniu wykazał się niesamowitym sprytem i pokonał Nawrata. Kolejny raz w drużynę wstąpiła dodatkowa energia. Igor Sobalczyk, kapitan walczył za dwóch w środku pola i dawał wzór swoim kolegom. Rekord został sprowadzony do defensywy i musiał obawiać się o każdy atak. Przyjezdni po dłuższej obławie odpowiedzieli kilkoma naprawdę szybkimi akcjami. Przy jednej z nich Daniel Krawczyk został ukarany żółtą kartką za stykową sytuację z Franzem. Mecz nie ustawał na tempie jednak sytuacji bramkowych zrobiło się o wiele mniej. Najlepszą sytuację miał reprezentant Polski, Artur Popławki. Jego silny strzał zatrzymał się na słupku. W 36. minucie goście zaczęli dochodzić do głosu i pod bramką Gatty zrobiło się naprawdę gorąco. Kolejny strzał Artura Popławskiego znalazł się w bramce Słowińskiego. Po tym golu Wojciech Sopur zdecydował się na grę lotnym bramkarzem. Gra va banque nie przyniosła ani pozytywów ani negatywów. Przewaga zawodnika nie wprowadziła żadnego dodatkowego bodźca. Mecz zakończył się wynikiem 2:3

Gatta Active Zduńska Wola 2:3 Rekord Bielsko-Biała
0-1 Paweł Budniak 2:30
1-1 Mariusz Milewski 25:06
1-2 Rafał Franz 28:34
2-2 Daniel Krawczyk 30:09
2-3 Artur Popławski 38:13

 

 

Copyright © 2017. Gatta Active Zduńska Wola