Dziś przedstawiamy relację w wykonaniu Arkadiusza Szypczyńskiego, Mateusza Olczaka i Maksyma Pautiaka. Każdy z nich odpowiadał na zadane pytania, przez co razem stworzyli zapowiedź do niedzielnego meczu.

Jak Wasze samopoczucie?
Arek: Ciężkie nogi są.
Mateusz: Przede wszystkim dwa mecze w krótkim terminie dały troszeczkę w kość. Już pływaliśmy w tym meczu z Pniewami, ale teraz mamy regeneracje. Na pewno dobrze przygotujemy się do meczu z Toruniem. Fizycznie już dojdziemy. No i na swojej hali nie możemy pozwolić żeby przegrać. To jest mecz o wszystko…
Maks: Finał.
Mateusz: Finał. Podsumowanie całego sezonu. Tym meczem, jeżeli ułożą nam się inne mecze w lidze, możemy zapewnić sobie srebrny medal. A jeżeli się nie ułożą to dużo nas to zbliży do tego celu.

Który mecz był dla Was najcięższy? Z Piastem czy z Pniewami?
Arek: Mi o dziwo, ciężej się grało w czwartek z Piastem.
Mateusz: Uważam, że obydwa były ciężkie, z tego względy, że mieliśmy w obu meczach kryzysy. Nie były to mecze, w których mieliśmy ten komfort, że cały czas prowadziliśmy grę, a było już odczuwalne, że gdzieś fizycznie jesteśmy zmęczeni. Ale teraz już do siebie dojdziemy i będzie lepiej.
Maks: Pierwszy był cięższy, bo Piast to szybka drużyna, a drugi jakoś lepiej.

Wszyscy trzej gracie razem w czwórce. Arek i Mateusz jesteście zgrani, ale czujecie już grę Maksa?
Arek: Pewnie
Mateusz: Tak. Myślę, że dołączenie Maksa zmieniło obraz gry i to na duży plus, bo zaczęliśmy stwarzać sobie więcej sytuacji.
Arek: Odmłodziliśmy sobie czwórkę i będziemy cały czas tak grać. Co raz lepiej wychodzi nam ta gra. Rozumiemy się. Niektóre zagrania można powiedzieć, że gramy na pamięć.
Mateusz: Wypracowaliśmy sobie pewne automatyzmy. To już gdzieś widać w meczach, że zaczyna nam coś wychodzić. Wiadomo, że w takim zestawieniu nie graliśmy całego sezonu.
Arek: To nie jest to samo, co druga czwórka, ale uczymy się.
Maks: Przyjdzie to, przyjdzie to. Przyjdzie na to czas, bo to pierwszy rok.
Mateusz: Nawet niecały rok!

Co dla Ciebie Maks było najcięższe żeby przerzucić się na styl Gatty?
Maks: W tej czwórce gdzie gram ja, Arek, Mati i Miles to jest lepiej, bo wiemy co gramy. Kiedy gram w tej drugiej czwórce to mnie ciężko jest tam grać.
Arek: Bo tam grę prowadzi Krawiec czy Marciniak.
Mateusz: Oni mają swoje automatyzmy wypracowane przez lata i ciężko się wkomponować do tego co oni grają, do ich poruszania się.
Arek: Oni mogliby grać z zamkniętymi oczami.

W porównaniu z Piastem, jakie odczuwasz różnice?
Maks: W Gattcie są dwa razy lepsi zawodnicy. Indywidualnie są lepsi. No i lepsze treningi po prostu.

A jak myślicie. Jaki będzie mecz z Toruniem?
Arek: Na pewno będzie ciężko. Mecz walki.
Mateusz: Myślę, że dla obu drużyn jest to mecz o wszystko. My i oni będziemy chcieli walczyć o zwycięstwo…
Arek: Myślę, że będzie dużo kontrataków.

Z której ze stron?
Arek: Z obydwóch.
Mateusz: Zobaczymy, jaką taktykę podejmiemy.
Maks: Oni muszą chcieć bardziej wygrać. Bo oni, jeśli przegrają to trzecie miejsce.
Mateusz: My gramy u siebie. Myślę, że nie będzie super presji.
Arek: Myślę, że nasza czwórka wyjdzie wysokim pressingiem. Później możemy się bronić na własnej połowie, ale zobaczymy jak z siłami.

Kto według Was stanowi największe zagrożenie?
Mateusz: Mają dużo zawodników gdzie mogą zrobić różnicę.
Maks: Ich bramkarz jest dobry i Elsner…
Arek: Na Elsnera trzeba uważać. Mrówczyński teraz przyszedł w tym sezonie, też jest dobry.
Mateusz: I przede wszystkim Mikołajewicz. Ma najwięcej bramek strzelonych. To świadczy o jego skuteczności.
Arek: Chociaż w ostatnich trzech meczach nie strzelił w ogóle, no ale na wszystko trzeba uważać.
Mateusz: To jest zawodnik, który wszystko co ma to wykorzystuje.

W tym sezonie zremisowaliście z nimi i wygraliście. Czyli macie na nich patent?
Mateusz: Do każdego meczu podchodzimy tak samo zmotywowani. Gdzieś tam, co trener sobie założy przed meczem, jeżeli zrealizujemy to uważam, że jesteśmy w stanie w tym momencie z każdym powalczyć. To, że z nimi wygraliśmy to już jest historia. Historia się nie liczy. Liczy się to, co teraz. Tylko i wyłącznie od nas zależy jak to się ułoży.

W ubiegłym roku, dzień po urodzinach Arek strzeliłeś gola Clearexowi. W niedzielę strzelisz Toruniowi?
Arek: Mam nadzieję (uśmiecha się). Mam nadzieję, że wygramy, a jak strzelę to byłby taki fajny dodatek. Zobaczymy.
Mateusz: Przede wszystkim jedyne, co w naszej czwórce na ten moment troszeczkę zawodziło to skuteczność. Stwarzamy sobie coraz więcej sytuacji, ale ta skuteczność jest nie na takim poziomie, jakim byśmy chcieli. Nie przekładamy wszystkich możliwości na mecz.
Maks: Nie ma zimnej głowy przy bramce jak u pierwszej czwórki. Trudno stwarzamy sobie sytuacje i później nie ma tej głowy przed bramką.
Mateusz: Myślę, że wszystko przyjdzie z czasem. Oby przyszło już w tym meczu.

Jaki mecz z FC Toruń pamiętacie najlepiej? Co zapadło Wam w pamięć?
Arek: Na pewno nie u nich. Tam się zawsze ciężko gra.
Mateusz: Mecze u siebie najbardziej zapadają w pamięć. Bo tutaj jednak kibice licznie przychodzą, nas dopingują. To jest bardzo ważne. Bardzo się cieszymy jak mimo tego, że jest już ciepło, każdy ma inne zajęcia, ale kibice przychodzą i nas wspierają. To jest motywujące dla nas. Wielkie dzięki dla tych kibiców, którzy wspierają nas do samego końca. Mam nadzieję, że odpłacimy się im w stu procentach i już u nas na hali będziemy mogli świętować. A jeżeli nie, to pożegnamy się zwycięstwem na własnej hali. To byłoby przypieczętowanie tego sezonu. Bardzo ciężkiego sezonu.

Żałujecie, że mecz z Toruniem kończy w tym sezonie przygodę na Złotej?
Arek: Troszkę tak.
Mateusz: Wiadomo, że nam się tutaj bardzo dobrze gra na naszej hali. Na pewno fajnie byłoby zakończyć sezon na własnej hali. Tak jak ze Szczecinem zdobywaliśmy tutaj złoto. Była wielka feta. Jest to przyjemne. W tym roku Rekord zakończy u siebie. Przede wszystkim szacunek dla Rekordu, bo w tym sezonie zdominowali ligę. To, co osiągnęli bez porażki do tej pory. Uważam, że należy im się żeby zakończyli sezon u siebie.
Arek: Żeby teraz w europejskich pucharach pokazali.

 A Tobie Maks jak się tutaj gra?
Maks: Nie no super. Kibice cały czas wspierają. Jak źle zagrasz, jak dobrze zagrasz to cały czas wspierają. To jest fajne. Atmosfera jest też w drużynie. Super.

Czyli kibice w niedzielę będą szóstym zawodnikiem?
Mateusz: Myślę, że na pewno.
Arek: Jeśli to jest ostatni mecz to na pewno.
Mateusz: W każdym meczu są!
Arek: Ale jeśli to jest ostatni mecz to myślę, że hala będzie wypełniona po brzegi.
Mateusz: Tego byśmy sobie życzyli. Żeby frekwencja była, żeby był doping. Bo to na pewno nas niesie, nas to motywuje przy każdej bramce. Jest ta feta, jest to odczuwalne i motywujące.

Copyright © 2017. Gatta Active Zduńska Wola