Po sezonie Igor Sobalczyk udzielił wywiadu, w którym podsumował miniony sezon indywidualnie i drużynowo.

Wypocząłeś już po sezonie?
Byłem kontuzjowany i przez trzy tygodnie praktycznie nic nie robiłem, same zabiegi, więc nie można powiedzieć, że jestem zmęczony. Ale jakaś regeneracja jeszcze się przyda.

Zmęczył Cię ten sezon? Był bardzo wymagający?
Na pewno, bo nakład tych meczów był naprawdę duży i jak to mówią, jesteśmy coraz starsi. Takie mecze już kosztują nas coraz więcej zdrowia. Zespoły są coraz młodsze, a my coraz starsi. Na pewno musimy dać z siebie jeszcze więcej na treningach. Mecze kosztują nas naprawdę wiele wysiłku, co było widać na końcu sezonu, bo dopadło nas trochę kontuzji, ale jakoś dawaliśmy radę. No i srebrny medal jest w Zduńskiej Woli.

Bycie kapitanem daje Ci jeszcze większego kopa do pracy? Jest to bardziej przywilej czy obowiązek?
Jest to obowiązek, bo jest trochę zadań, nad którymi trzeba panować. Ale myślę, że zespół jest taki, że wiedzą, co mają robić. Jesteśmy tyle ze sobą, tyle lat ze sobą pracujemy, znamy się już jak łyse konie. Za dużo tej pracy nie ma, ale zawsze coś tam jest.

Miałeś taki moment w tym sezonie, że musiałeś jakoś do chłopaków dotrzeć, bo inaczej byłoby krucho?
Nie, raczej nie. Oni są na tyle doświadczeni, że wiedzą o co gra się w Gattcie i wiedzą, czego tutaj prezesi i trenerzy oczekują. Myślę, że każdy wiedział co ma doskonale robić. Wiedział, w jakim momencie trzeba jeszcze przyłożyć czy odpuścić. Wiadomo, były kryzysy, w których trzeba było dać jeszcze więcej niż to maksimum, które zawsze dawaliśmy.

Jaki moment sezonu był dla Ciebie najlepszy? Oprócz odbioru srebrnego medalu.
(uśmiech) Chyba ta pierwsza runda. Nastrzelałem tam dużo bramek, a w końcówce sezonu byłem już chyba zmęczony, no i później ta kontuzja. Już nie zagrałem w tym meczu zwycięskim na Clearex-ie, choć bardzo go przeżywałem na trybunach. Gratuluje chłopakom, bo praktycznie beze mnie zdobyli ten medal. Ale jestem częścią tej drużyny i myślę, że w przyszłym sezonie coś dam od siebie i może będzie jeszcze lepszy sezon niż ten.

Chciałem Cię zapytać o tą pierwszą połowę sezonu. Co spowodowało, że odpaliłeś jak z procy?
Zawsze odkąd gram w futsal strzelałem w granicach 15 bramek w sezonie. Jeden miałem taki sezon, kiedy strzeliłem 23 bramki, ale to był taki jeden. Te ostatnie sezony były średnie, bo strzelałem po 9 czy 10 bramek. W tym udało się strzelić bodajże 17. Cieszę się, że te bramki wpadają. Mam już ich na koncie ponad 150.

Dobijanie do takich granic jak 100, 150 bramek w Futsal Ekstraklasie, zapisywanie się w kartach historii jest dla Ciebie motywatorem czy dodatkiem?
Myślę, że to fajna sprawa. Strzelić 150 bramek w Ekstraklasie, a gram na takiej pozycji bardziej obrońcy niż wysuniętego, który zdobywa bramki, tak jak Daniel. Daniel to jest typowy łowca bramek i snajper, więc nie ma co się z nim porównywać, bo ma tych bramek dwieście sześćdziesiąt parę. Strzelić 150 bramek w polskiej Ekstraklasie to też jest wyczyn.

Przed sezonem obawiałeś się jakiejś drużyny?
Od początku było wiadome, że odskoczy Rekord. Mieli taką drużynę, 10-12 ludzi najlepszych w Polsce i było to widać. Nie mieli słabszych meczów i jak tylko mieliśmy jakieś potknięcie to oni odjeżdżali. Nie byliśmy nawet w którymś tam momencie żeby ich złapać. Ciężko było, oni zasłużenie zdobyli ten tytuł, a my cieszymy się ze srebrnego medalu.

Pomijając tę kontuzję na samym końcu sezonu. Gdyby indywidualnie powtórzył Ci się taki sezon byłbyś zadowolony?
Myślę, że tak, ale wiadomo, zawsze chce się poprawić wynik. Zobaczymy. Jak zdrowie pozwoli to w przyszłym sezonie jeszcze się tych parę bramek strzeli. Ale najważniejsze jest dobro zespołu i żebyśmy poprawiali ten wynik. W Gattcie zawsze grało się o złoty medal i myślę, że w przyszłym sezonie będzie tak samo.

W takim razie życzę zdrowia.
Dziękuję.

 

Copyright © 2017. Gatta Active Zduńska Wola