Mecz drużyny Gatty i Piasta Gliwice zamykał czwartą kolejkę Futsal Ekstraklasy. Drużyny znajdujące się pod formą liczyły na swoją pierwszą wygraną.

Przed meczem zapytaliśmy o przeczucia odnośnie meczu Rafała Szlagę, który skomentował to spotkanie dla SportKlub.

Pierwsze minuty należały do Kocurów. Nawet, gdy nie posiadały piłki, to bardzo wysokim pressingiem tłamsili wszelkie próby Piasta. Mimo tego pierwszą sytuację stuprocentową stworzyli sobie goście. Silny strzał jednego z Hiszpanów wylądował na słupku. W 3. minucie Gatta postawiła stempel nad tym, nad czym pracowała od początku spotkania. Daniel Krawczyk został świetnie obsłużony krzyżowym podaniem przez Stanisławskiego. Naszemu snajperowi nie pozostało nic innego jak umieścić piłkę w siatce. Po tym golu Piast prostymi środkami zaczął przedostawać się pod bramkę. Dariusz Słowiński miał więcej pracy niż Widuch. Na pięć minut przed końcem Klaudiusz Hirsch wziął czas dla swojego zespołu, aby skorygować ustawienie na ostatnie minuty pierwszej części. Po nawale ataków Gatta rozpoczęła obronę bramki. Dariusz Słowiński odbijał każde piłki i stawał na poziomie wyzwania, jakie mu rzucili gracze Piasta. W 17. minucie Gatta wyprowadziła kontrę trzy na jeden. Zakończyli ją w najbardziej beznadziejny sposób i piłka nawet nie trafiła w światło bramki. Pod koniec połowy mecz bardzo się zaostrzył. Sędziowie byli bardzo pobłażliwi na ostre zagrania zawodników. Gatta do przerwy próbowała podwyższyć wynik, ale próby Marciniaka na nic się nie zdawały.

Druga połowa rozpoczęła się od wymianów ciosów. Żadna z drużyn nie przeważała, ale w 23. minucie pod polem karnym Gatty zrobiło się już naprawdę gorąco. Daniel Krawczyk ratował wślizgiem strzał zawodnika Piasta. Dariusz Słowiński raz po raz próbował grę długim zagraniem. W jednej z takich długich piłek wylądowała na głowie Szypczyńskiego. Ten niewiele myśląc zgrał do Olczaka. Olczak wystawił już piłkę do pustej bramki. Szypczyński nie zwykł marnować takich sytuacji i podwyższył wynik. Gatta rozpoczęła obijanie defensywy swojego rywala. Poniedziałkowi goście ratowali swój honor tylko kontratakami. Szadurski próbował strzału zza pola karnego. Jego strzał zatrzymał się na spojeniu. Odbita piłka wróciła na boisko i to stworzyło możliwość do kontrataku. Szybką akcje wykorzystał Maksym Pautiak i dał trzybramkowe prowadzenie Gattcie! Po tej bramce Hirsch wprowadził lotnego bramkarza. Ta decyzja się spłaciła. Michał Grzecz jak na tacy dostał piłkę i strzelił do pustej bramki. Chwilę po bramce Piast miał taką samą kontrę jak Gatta w pierwszej połowie, ale podobnie zniweczyli ją. Gra z lotnym bramkarzem wiążę się zawsze z ryzykiem łatwo straconą bramką. Michał Marciniak dostał pod swoje nogi piłkę i płaskim, bezpiecznym strzałem strzelił czwartego gola dla gospodarzy. Gatta w porównaniu z ubiegłym sezonem bardzo poprawiła swoją grę defensywną. Piast rozgrywał piłkę, ale niewiele z tego było, bo dostęp do bramki był zaryglowany. Michał Marciniak kolejny raz powtórzył swój wyczyn sprzed kilku minut i strzelił gola do pustej bramki. Piast próbował zmniejszyć wymiar porażki, ale nie oddało im się to.

Gatta Active Zduńska Wola – Piast Gliwice 5:1
2:48 Daniel Krawczyk
24:44 Arkadiusz Szypczyński
30:43 Maksym Pautiak
33:22 Michał Grecz
35:22 Michał Marciniak
37:32 Michał Marciniak

 

 

Copyright © 2017. Gatta Active Zduńska Wola