Spotkanie rozpoczęło się według przewidywań. Gatta atakowała od pierwszej sekundy i nie chciała czekać na rozwój sytuacji ze strony MOKSU. Pierwsze dwie sytuacje miał Krawczyk, który powoli powraca do dawnej formy. Goście przez pierwsze cztery minuty wyprowadzili tylko dwie niegroźne akcje. Strzelanie rozpoczęło się w czwartej minucie za sprawą Arkadiusza Szypczyńskiego. Piłkę wystawioną na środek bramki wpakował pod poprzeczkę. Nie trzeba było długo czekać na kolejnego gola. Trzynaście sekund później Szypczyński kolejny raz pokonał Święcińskiego. W niestandardowy sposób jak na futsal, bo piłkę do bramki skierował głową. Goście nie mieli wiele okazji, aby zmienić stan rzeczy. Wszystkie argumenty były po stronie Gatty, ale piłka jak zaczarowana nie chciała wpadać do bramki. A to słupek, a to poprzeczka i dalej nic z tego nie wynikało. W ósmej minucie MOKS złapał kontakt. Sprytnie rozegrali stały fragment gry. Piłka prześlizgnęła się pod nogami Słowińskiego i zatrzepotała w siatce. Nie poszli oni dalej za ciosem. Nie udało im się szybko złapać wyrównania i Gatta powróciła do nękania defensywy Białegostoku. Żadnej z drużyn nie udało się strzelić więcej bramek.

W drugiej połowie to MOKS zaczął dokręcać śrubę. Tworzył sytuacje, ale daleko od bramki Słowińskiego. Po kilku minutach Gatta się przebudziła. Cały wózek zaczął ciągnąć Marciniak, który cały czas szukał gry i atakował bramkę Święcińskiego swoimi strzałami. Ochota na trzecią bramkę była, co prawda duża, ale szczęście tego dnia zwyczajnie nie dopisywało. Chyba wszyscy ofensywni zawodnicy próbowali do dziesiątej minuty zdobyć bramkę, ale zawsze czegoś brakowało. Od dziesiątej minuty mecz się otworzył i obie strony zaczęły kąśliwie atakować. Spotkanie na tyle się otworzyło, że czasami koniecznością było uciekanie się do fauli, aby rywal nie poszedł dalej z akcją. Za jeden z nich Marcin Stanisławski został ukarany żółtym kartonikiem. Pod koniec to już Gatta przejęła inicjatywę chcąc zamknąć rywalizacje. Żadna z ich akcji nie przynosiła korzyści, a MOKS wprowadził lotnego bramkarza do gry. Próbowali w przewadze wcisnąć wyrównującego gola, ale nie wystarczyło im na to czasu. Defensywa Gatty okazała się być zbyt szczelna.

Gatta Active Zduńska Wola – MOKS Słoneczny Stok Białystok 2:1
4:01 Arkadiusz Szypczyński
4:14 Arkadiusz Szypczyński
7:27 Marcin Firańczyk

 

 

Copyright © 2017. Gatta Active Zduńska Wola