Kolejna porażka z rzędu. Ostatni wyjazdowy mecz w 2018 roku nie zakończył się powodzeniem.

Pierwsze pięć minut rozpoczęło się bez wielkiego animuszu. Osłabiona Gatta była asekuracyjna, ale też i Clearex nie kwapił się do szaleńczych ataków. Później gospodarze zaczęli powoli dochodzić do głosu. Najpierw Szypczyński zgubił krycie i jeden z zawodników Chorzowa oddał strzał w kierunku Słowińskiego. Chwilę później Clearex rozegrał bardzo sprytnie stały fragment gry. Wszyscy zostali złapani na wykroku, kiedy to z środka pola Vadym Ivanov dostał piłkę i pokonał Słowińskego w dziecinnie prosty sposób. Gatta nie chciała zwlekać z odrabianiem strat. Pautiak dał impuls całej drużynie, najpierw strzelił w poprzeczkę, a później trafił w Krzyśkę. Próby Maksa nie wystarczyły, bo Clearex szybko wypunktował kolejne złe ustawienie Gatty. Najpierw zrobił to Salisz z pomocą Szypczyńskiego. Chwilę później piłkę do ze skrzydła do środka dostarczył Leszczak, a Świtoniowi nie pozostało nic innego jak strzelić trzecią bramkę. W 11. minucie Stanisławski mógł dać nadzieję na lepszy wynik, ale w sytuacji z Krzyśką zachował się fatalnie tracąc przy tym piłkę. Pod koniec pierwszej połowy mecz stał się bardziej wyrównany i Gatta realnie zagrażała Clearex-owi. Największe zagrożenie siał Milewski z Szypczyńskim. Na sam koniec Krawczyk zrobił to z czego jest rozliczany, czyli strzelił bramkę do szatni. Obrócił się z rywalem na plecach i płaskim strzałem sprzed pola karnego strzelił na 1:3.

W drugiej połowie Clearex szybko zgromadził cztery faule, a Gatta cały czas napierała na gospodarzy. Gatta prowadziła grę, ale to Clearex zdobywał bramki. Sebastian Leszczak dostał podanie ze skrzydła przez niemalże całą szerokość boiska i z około pięciu metrów pokonał Słowińskiego. Na 10. minut przed końcem wprowadzono lotnego bramkarza do gry. W tę rolę wcielił się Mariusz Milewski. Rozegranie w hokejowym zamku opłaciło się, bo Maksym Pautiak zanotował piąte trafienie w sezonie zmniejszając dystans bramkowy. Clearex nie zdobywał już więcej fauli i skutecznie odpierał ataki gry w przewadze. Wiadomo, gra z lotnym bramkarzem niesie za sobą ryzyko. Tomasz Golly dostał pod nogi przechwyconą piłkę i posłał ją do pustej bramki. Kiedy trafienie na 2:6 mogło zwiastować koniec strzelania, to Rafał Krzyśka wyprowadził nas z tego błędu. Złapał ostatni strzał Gatty i płaskim strzałem posłał ją do bramki.

Clearex Chorzów – Gatta Active Zduńska wola 6:2
7:51 Vadym Ivanov 1-0
9:33 Sebastian Leszczak 2-0
10:12 Robert Switoń 3-0
19:49 Daniel Krawczyk 3-1
27:57 Sebastian Leszczak 4-1
32:07 Maksym Pautiak 4-2
39:20 Tomasz Golly 5-2
39:59 Rafał Krzyśka 6-2

 

Copyright © 2017. Gatta Active Zduńska Wola