Sobotnie starcie Gatty Active i Red Dragons Pniewy nie rozstrzygnęło się na żadną ze stron. Zespoły podzieliły się punktami po bramkowym remisie.

Ściany hali przy Złotej dawno nie słyszały takiego dopingu. Zawodnicy niesieni głośnymi okrzykami zabrali się od razu do pracy. W pierwszych sekundach po dwóch błędach Budycha wynik mógł się zmienić, ale szczęście sprzyjało Smokom. Przyjezdni ograniczali się w pierwszych minutach tylko do długich piłek pod pole karne Słowińskiego. Taka taktyka szybko się spłaciła, bo Słowiński raz uciekł się do faulu i sprezentował gościom rzut wolny, tuż przed polem karnym rywali. Słowińskiego w okolicy 5. minuty zastąpił Miłosiński. Spowodowane to było tym, że Dariusz został trafiony piłką w twarz. Po zmianie bramkarzy zmienił się też wynik. Pniewy wyprowadziły wzorową kontrę i trudno mieć tak właściwie pretensje do Miłosińskiego o stratę bramki. Nie wszyscy wytrzymywali tempo meczu. Patryk Hoły szybko się wykartkował. Gatta grająca przez dwie minuty w przewadze zepchnęła Smoki pod ścianę. Obijanie piłką nóg rywali na niewiele się zdało. Gdy smoki wróciły do wyrównanej walki to mecz bardziej się otworzył. Jedni i drudzy kreowali sobie szanse bramkowe. Na sam koniec Pniewy zyskały jeszcze rzut wolny, ale było więcej strachu niż korzyści, bo nie zagroziło to realnie bramce Słowińskiego, który powrócił do składu po kilkuminutowej absencji.

W drugiej połowie gra Gatty znacznie uległa poprawie. Pniewy znów ograniczały się do prostych akcji ofensywnych, bo musieli dobrze pilnować tyłów. Najlepszą okazję wyklarował sobie Gorbatij z pomocą Krawczyka, ale nie pokonał Rafała Roja, który zastąpił w drugiej połowie Budycha. W piątej minucie do gry wkroczyła czwórka graczy, która w ubiegłym sezonie ciągnęła grę. Krawczyk, Marciniak, Stanisławski i Szymczak chcieli poprowadzić zespół do zwycięstwa. W 8. minucie Krawczyk zapisał się niechlubny sposób w notesie sędziego za sprawą żółtej kartki. Druga połowa bardzo przypominała mecz z LEX Kancelarią Słomniki właśnie na tej hali. Niezwykła wrzawa na trybunach i niemożliwa chęć strzelenia bramki. Odpowiedzialność na swoje barki brał również Igor Sobalczyk, ale jego strzał zatrzymał został wybity z linii bramkowej. Red Dragons ograniczeni do kontrataków nie byli mniej groźni. Jeden z zawodników mógł znacznie skomplikować Gattcie wygranie meczu, ale jego potężny strzał wylądował na słupku. Zawodnicy wrócili z dalekiej podróży i jeszcze mocniej napierali na bramkę. Na sześć minut do końca nikt nie umiał znaleźć sposobu na defensywę Red Dragons. Nagromadziło się również wiele fauli i obie ekipy musiały uważać, aby nie sprezentować przeciwnikowi przedłużonego rzutu karnego. Wiele się wydarzyło w statusie Gatty po 34. minucie. Najpierw Krawczyk dał upragnioną bramkę, a później nie popisał się faulując w środkowej strefie i zapisując na koncie swojej drużyny piąty faul. Trzy minuty do końca i niewiele mogło zapowiadać zmianę wyników. Pniewy znów spróbowały kontrataku, ale Słowiński świetną interwencją uchronił zespół od najgorszego. Gatta jeszcze nie traciła nadziei, ale zegar uciął wszelkie marzenia na wygraną wybijając 40. minutę gry.

Gatta Active Zduńska Wola – Red Dragons Pniewy
5:39 Oskar Stankowiak 0-1
34:21 Daniel Krawczyk 1-1

Copyright © 2017. Gatta Active Zduńska Wola