Spotkanie 1/16 Pucharu Polski przeciwko Komprachcicom przebiegło nie do końca po myśli, ale najważniejszym jest awans do 1/8.

 

Pierwszą połową Gatta rozpoczęła z lotnym bramkarzem. Chęć szybkiego rozbicia defensywy Berlandu nie powiodła się. Gospodarze trzymali mocną dyscyplinę nie pozwalając Kocurom na wiele. Przez brak zabezpieczonej bramki to właśnie Berland objął prowadzenie. Najpierw strzelili gola odzyskując piłkę pod własnym polem karnym, a chwilę później po prostym błędzie Miłosińskiego podwyższyli prowadzenie. Kwestia awansu zaczęła się komplikować. Do przerwy zawodnicy Gatty wypracowali sobie na tyle klarowne sytuacje, że zdążyli wyrównać porachunki i zakończyć pierwszą część remisem 3:3. Największą ozdobą pierwszej części na pewno był gol Igora Sobalczyka, który z ostrego kąta umieścił piłkę pod poprzeczką.

Druga połowa zaczęła się jak ze snu. Daniel Krawczyk brylował strzelając gola za golem. To kolejny mecz z tak dużym dorobkiem bramkowym Krawczyka. Mogło się wydawać, że wszystko jest pod kontrolą, ale Berland nie pozostawał dłużny. Powoli tworzyli sobie proste sytuacje, które z czasem zamieniali na bramki. Na chwilę przed końcem Berland wymierzył cios, który przedłużył grę o kolejne 10 minut. Koniec drugiej połowy to wynik 6:6.

W dogrywce gracze Gatty wiedzieli, czym pachnie taka sytuacja. Dlatego od razu zakasali rękawy do pracy. Michał Marciniak dwukrotnie wpisał się na listę strzelców w pierwszej części dogrywki. Dobrze, że te bramki przyszły tak wcześnie, bo Berland poczuł krew, ale szybko ich zakusy zostały skrócone.

W drugiej połowie dogrywki Gatta często grała lotnym bramkarzem, bo wynik był już bezpieczny. Grali zdecydowanie bardziej dokładnie. Berland strzelił jedną bramkę po ofensywnej akcji. W drugiej połowie jeszcze dwukrotnie Gatta podwyższyła wynik i to Zduńska Wola wsiadła ostatnia goniąc pociąg do 1/8 finału Pucharu Polski.

Berland Komprachcice – Gatta Active Zduńska Wola 7:10 (6:6)

Arkadiusz Szypczyński na pytanie o grę w zupełnie innym zestawieniu niż podczas ligi odpowiedział:
,,Fakt, automatyzmów brakowało i gra już zupełnie inaczej się układała. Sam po sobie też czułem, że jestem w słabszej dyspozycji.”

Natomiast do całego meczu Szypczyński odwołał się następująco:
,,Wiedzieliśmy, że zespół z Komprachcic wyjdzie mocno zdeterminowany i będzie chciał się pokazać we własnej hali przy własnej publiczności. Na szczęście przechodzimy do dalszej rundy.”

Adam Miłosiński, kapitan w dzisiejszym spotkaniu, na pytanie o ilość traconych bramek odpowiedział:
,,Tak wysoki rezultat to wynik wielu czynników. Sporo błędów indywidualnych i w wielu momentach pójście na wymianę zamiast zachowania chłodnych głów.W pierwszej połowie goniliśmy wynik. W drugiej połowie przez większość czasu kontrolowaliśmy grę, ale zabrakło konsekwencji i mądrości, aby mecz rozstrzygnąć w regulaminowym czasie. Elementy te pojawiły się w dogrywce po mocnych słowach w przerwie.”

O swojej nowej roli Miłosiński mówi:
,,Opaska kapitańska to duże wyróżnienie, ale i duża odpowiedzialność. Dużo podpowiedzi staram się zawsze dawać zespołowi bez względu na to czy jestem na boisku czy na ławce, czy tak jak dzisiaj dodatkowo z opaską kapitana.”

Copyright © 2017. Gatta Active Zduńska Wola