Mecz 18. kolejki Futstal Ekstraklasy przebiegł po myśli zespołu. Gatta odniosła kolejne zwycięstwo na własnym terenie.

Pierwsze minuty zaczęły się dla Gatty bardzo przychylnie. Goście słabo prowadzili swoją grę i szybko złapali trzy faule, co nie wróżyło nic dobrego dla dalszego przebiegu gry. Pomimo przewagi, próby strzeleckie gospodarzy z początku były bardzo intuicyjne, i nie zaskoczyły Burglina. AZS także za specjalnie nie kazał się też wykazywać Casillasowi. Już od pierwszych minut należało wyróżnić Sobalczyka, Dregiera i Szypczyńskiego, którzy rozgrywali naprawdę świetne zawody tego wieczoru. Wcześniej wymieniona trójka graczy była najbardziej widoczna, ale pierwsza bramka była autorstwa Daniela Krawczyka. Płaskim uderzeniem pokonał bramkarza. Około 12. minuty AZS osiągnął limit fauli. Goście stali się bardziej zachowawczy i dawali Gattcie o wiele więcej miejsca na rozgrywanie piłki. Jedna sytuacja wystarczyła Milewskiemu na zdobycie bramki. Totalnie niekryty Miles uderzył po wznowieniu gry z rzutu rożnego. AZS przestał kalkulować i wprowadził do gry lotnego bramkarza. Ich pomysł na grę w przewadze nie trwał zbyt długo i wycofano się z tego wariantu dość szybko.

W przerwie meczu udało nam się wymienić kilka słów z Mateuszem Olczakiem.

 

W drugiej połowie Krawczyk szybko ustrzelił dublet i drużyna dalej grała w podobnym stylu do pierwszej połowy. Wyczynu pozazdrościł Szypczyński i strzelił swoją 12. bramkę w sezonie. AZS nie miał za wiele sytuacji, ale jedną z akcji wykorzystał po błędzie Casillasa, który w ogólnym rozrachunku nie rozgrywał złych zawodów. Krawczykowi nie wystarczył dublet. Po świetnym górnym podaniu mijającym obrońcę Danielowi został do pokonania już tylko Burglin, ale nie stanowiło to dla niego problemu. Na koniec spotkania w ofensywie uaktywnił się Igor Sobalczyk. Po koncertowo rozgrywanych zawodach w defensywie przeprowadził kilka groźnych akcji. Dwie z nich zamienił na bramki. W końcówce spotkania AZS zepchnął Gattę do defensywy za sprawą gry z lotnym bramkarzem. Akcja, po której Mikołaj Kreft trafił do bramki zasługuje na uznanie, bo obrona została rozmontowana w mgnieniu oka dwoma szybkimi podaniami posłanymi w głąb pola. Ostateczny wynik to 7:4

Gatta Active Zduńska Wola – AZS UG Gdańsk 7:4
1-0 Daniel Krawczyk 9:43
2-0 Mariusz Milewski 16:31
3-0 Daniel Krawczyk 20:38
4-0 Arkadiusz Szypczyński 23:18
4-1 Tomasz Późniak 24:28
5-1 Daniel Krawczyk 27:03
5-2 Michał Horbacz 31:31
6-2 Igor Sobalczyk 33:08
7-2 Igor Sobalczyk 34:43
7-3 Mikołaj Kreft 36:42
7-4 Tomasz Późniak 39:08

Po meczu zadaliśmy parę pytań Ignacio Casillasowi.

Czułeś zdenerwowanie przed samym rozpoczęciem gry?
,,To niemożliwe, żeby nie być trochę zdenerwowanym przed rozpoczęciem gry i na samym jej początku. To wielka odpowiedzialność bronić bramki Gatty, więc twoja adrenalina i życzenie o tym, żeby wszystko poszło zgodnie z planem wprowadza pewne zdenerwowanie w twoim żołądku. Ale chciałem powiedzieć, że mając wsparcie kibiców wszystko stało się prostsze. Jeżeli czujesz wsparcie i głośny doping, twoje nerwy totalnie cię opuszczają.”

Jak oceniasz swój występ przeciwko Akademikom?
,,Sądzę, że występ mógłby być o wiele lepszy jeśli nie popełniłbym błędu przy pierwszej bramce. Chciałem kontynuować grę szybko, żeby rozpocząć kontratak, ale nie ochroniłem wystarczająco piłki, to może się zdarzyć. Ale jestem zadowolony, bo przezwyciężyłem tę sytuację i pomogłem drużynie kilkoma dobrymi interwencjami. Dla mnie najważniejsza była wygrana i fakt, że trzy punkty zostały w domu. Wiem, że mogłem mieć lepszy występ, ale ogólnie jestem zadowolony, że mogłem pomóc drużynie. To było niesamowite doświadczenie.”

 

 

 

Copyright © 2017. Gatta Active Zduńska Wola