Piast Gliwice okazał się zbyt silny. Gliwiczanie wygrywają z Gattą utrzymując się dalej na fali zwycięstw.

Pierwsze minuty należały bez wątpienia do gospodarzy. W 1. minucie Rafał Franz oddał pierwszy celny strzał w tym spotkaniu. Gatta była ograniczona do gry długimi podaniami, bo wszelkie próby ataku pozycyjnego były szybko neutralizowane, ciężko było zdominować wysoko grającego przeciwnika. Pierwszą bramkę strzelił Piast po stałym fragmencie gry. Śmiałkowski wbiegł niepilnowany w pole karne i silnym strzałem nie dał szans Słowińskiemu. Chwilę później mogło być już 2:0, ale tym razem zawodnicy Gatty byli nieco bardziej czujni na obronę stałych fragmentów gry. Widuch najwięcej pracy miał przy strzałach Dregiera, które były naprawdę kąśliwe. Piast nieustannie szukał swojej szansy na drugą bramkę, najbliżej był znów Świderski, próbując efektownie strzelić bramę. Po pierwszych 10. minutach Gatta zaczęła częściej dochodzić do głosu. Widuch musiał się nieźle napocić przy kilku próbach strzeleckich. Defensywę rywali nieustannie nękał Dregier, aż w końcu jeden z jego strzałów znalazł miejsce w bramce. Strzałem pod poprzeczkę nie dał żadnych szans bramkarzowi. Po tej bramce mecz był chaotyczny, sytuacje nie wiązały się tak jak życzyliby sobie zawodnicy. Wszystko do pewnego momentu. Piast w dwóch akcjach strzelił dwie bramki. Defensywa totalnie zamroczona nie dała sobie rady z tym co zaoferował Piast. W dodatku na trzy minuty przed końcem Gatta wykorzystała limit fauli. W przerwie Stanisławski musiał się nieźle nagłowić żeby drużyna mogła odrobić straty.

W drugiej odsłonie Gatta rozpoczęła bardziej odważnie utrzymując się długo przy piłce. Po zakusach Kocurów, Piast znów zaczął dominować. W 5. minucie kontrola nad spotkaniem przełożyła się na bramkę. Sebastian Szadurski na raty pokonał Słowińskiego. Zadanie wywiezienia punktów z Gliwic stało się już zadaniem niemalże nierealnym. Do 15. minuty gry jedni i drudzy próbowali coś więcej wskórać, ale bez powodzenia. Dopiero później faktem, który warto odnotować to piąty faul Piasta oraz wprowadzenie lotnego bramkarza, w którego wcielił się Mariusz Milewski. Nic nie przyniosło korzyści, bo Piast wstrzelił piątą bramkę do pustej bramki po przejęciu piłki. Dwójka graczy Gatty  jeszcze na sam koniec wykorzystała zamieszanie na boisku. Szypczyński po podaniu Dregiera zmniejszył rozmiar porażki.

Piast Gliwice – Gatta Active Zduńska Wola
1-0 Dominik Śmiałkowski 3:01
1-1 Norbert Dregier 12:54
2-1 Jose Gutierrez 14:57
3-1 Douglas Ferreira 15:21
4-1 Sebastian Szadurski 25:46
5-1 Douglas Ferreira 39:03
5-2 Arkadiusz Szypczyński 39:35

Copyright © 2017. Gatta Active Zduńska Wola