Mecz w Pniewach był dla Gatty przejściem z piekła do nieba. Prawie cały mecz gonili wynik.
Dopiero na 15. sekund przed końcem Michał Marciniak dał prowadzenie, którego Gatta już nie
oddała.

Gatta rozpoczęła spotkanie od straty bramki. Szybko, bo w 2 minucie, Roman Vakhula dał Red
Dragons prowadzenie. Później, Pniewy mogły odjechać swoim gościom pozostawiając za sobą tylko
kurz. Zaprzepaścili kilka świetnych okazji. Po szarży Pniew, Gatta przejęła pałeczkę. Przez kilka
dobrych minut mieli oni w garści Red Dragons. Najpierw Krawczyk po dograniu Szymczaka wyrównał
stan spotkania. Chwilę później zabójczy duet Krawczyk-Marciniak wyprowadził Gattę na
prowadzenie. Przez indywidualne błędy Gatta nie dowiozła tego prowadzenia do przerwy. Najpierw
po faulu Krawczyka Red Dragons wyrównały, a później po rzucie wolnym, który podyktowano po
faulu Szymczaka, Kostecki pokonał Słowińskiego.

W drugiej połowie mogliśmy spodziewać się natarcia ze strony Gatty, bo do tego nas przyzwyczaiła w
ostatnich meczach. Niestety nic takiego nie miało miejsca, a jedynie Red Dragons strzałem po
dłuższym słupku pokonało Casillasa, który zmienił w przerwie Słowińskiego. Całe szczęście Szymczak
strzelił szybko bramkę, dzięki której Gatta cały czas trzymała kontakt z Red Dragons. Na osiem minut
przed końcem spotkaniea pniewianie wykorzystali limit fauli i byli w niezłych opałach, bo Gatta
zaczęła im się dobierać do skóry. Po faulu na Stanisławskim sędzia podyktował przedłużony rzut
karny, do którego podszedł nasz spec – Daniel Krawczyk. Niestety jego strzał wylądował na słupku i
nie dał upragnionego remisu. Gdy pozostały już cztery minuty, Gatta postawiła wszystko na jedną
kartę grając lotnym bramkarzem. Po chwili Marciniak strzelił na 4:4. Gospodarzy to rozwścieczyło i
wprowadzili do gry lotnego bramkarza. Mogli mieć wszystko, a zostali z niczym. Piłka wpadła pod
nogi Marciniaka, który znów, podobnie jak w meczu z Clearexem był wysoko ustawiony podczas
obrony. Nawinął on sobie rywala i oddał strzał do pustej bramki. To było coś niesamowitego, bo na
15. sekund przed końcem Gatta objęła prowadzenie! Na sam koniec Klaus dobił rywali. Wracamy do
domu z kompletem punktów.

Po meczu porozmawialiśmy z Norbertem Dregierem

Wymiana ciosów w Pniewach. Wierzyliście, że to wam uda się wyprowadzić ostateczny cios?
Nie był to nasz najlepszy mecz, ale wiara w końcowy sukces zrobiła swoje. Zawsze wierzymy w
zwycięstwo i mimo, że nie wszystko szło po naszej myśli, to dążyliśmy do swego. Trochę uśmiechnęło
się szczęście, ale i ono jest potrzebne. Po raz kolejny pokazaliśmy charakter, to cieszy.

Dziś zaczęliście kolejny maraton meczów. Wystarczy sił na rywalizację na wszystkich frontach?
Niestety kontuzje, które nas trapią od dłuższego czasu zmuszają nas do gry w 8-9 osobowym
składzie. W tym ja i Taras raczej mieliśmy być zmienikami i uzupełnieniem składu, a musimy grać od
początku ale nieźle to chyba wychodzi. Jeśli chodzi o siły w środę to jestem spokojny. Gramy u siebie,
mamy za plecami niesamowitych kibiców, którzy dają nam mega powera. Dzięki nim jaskinia w
Zduńskiej woli jest nadal niezdobyta. Mam nadzieję, że tak pozostanie. Widzimy się w środę u siebie
na meczu z Piastem. Serdecznie zapraszam wszystkich kibiców na to spotkanie.

Zadaliśmy też pytania człowiekowi, który dołożył lwią część do sukcesu w Pniewach – Michałem
Marciniakiem.

Rozmontowałeś dziś defensywę Pniew. Trzeci gol był najważniejszym w sezonie?
Trudno powiedzieć o rozmontowaniu defensywy Pniew. Te bramki były formalnością, bo całą robotę
zrobili koledzy, którzy asystowali.

Twoja forma wciąż rośnie, w kolejnym meczu jesteś kluczową postacią. Końcówka sezonu będzie
należała do Ciebie?
Cieszą bardzo zdobyte bramki i że zdrowie dopisuje. Ale najważniejsze, że jeszcze bijemy się o medal i
Puchar Polski.

Red Dragons Pniewy – Gatta Active Zduńska Wola 4:6
1-0 Roman Vakhula 2:04
1-1 Daniel Krawczyk 12:07
1-2 Michał Marciniak 13:47
2-2 Mateusz Kostecki 14:25
3-2 Mateusz Kostecki 19:53
4-2 Mateusz Kostecki 24:46
4-3 Michał Szymczak 26:41
4-4 Michał Marciniak 38:08
4-5 Michał Marciniak 39:44
4-6 Michał Klaus 39:52

Copyright © 2017. Gatta Active Zduńska Wola