Gatta Active wraca z Bielska-Białej bez żadnej zdobyczy punktowej. Osłabieni kadrowo nie zdołali postawić się mistrzowi Polski.

Od pierwszych minut Gatta rozpoczęła zachowawczo. Nic dziwnego ponieważ Kocury pojechały do Bielska-Białej z siedmioma zawodnikami z pola. Wszyscy byli skupieni bardziej na defensywie niż ofensywie, bo szalejący pivoci Rekordu robili niemały szum pod bramką Słowińskiego. Więcej zadziało się w drugich dziesięciu minutach. Dregier szybko załatwił Gattcie trzy faule i na przeciw Słowińskiego ustawiono wolno stojącą piłkę na odległości dziewięciu metrów, do której podszedł Popławski. Słowiński wyszedł zwycięsko broniąc strzał Artura. Gatta po tym zdarzeniu odcisnęła stempel swojej obecności w ofensywie. Najpierw Milewski ze stałego fragmentu gry trafił w Kałużę, później próbował Szymczak i Krawczyk, ale bez skutku. Bielszczanie kilkukrotnie próbowali przełamać defensywę, ale również nie potrafili znaleźć sposobu na Słowińskiego. Aż do 16 minuty, kiedy Kamil Surmiak dobił piłkę do pustej bramki . Takie silne incydenty działały na Gattę jak płachta na byka. Najpierw po strzale Popławkiego ruszyli do ataku, a później po straconej bramce zagrozili Rekordowi kilkukrotnie. Pomimo szczerych chęci ani jednym, ani drugim nie udało się zmienić wyniku.

Drugą połowę rozpoczęliśmy od tąpnięcia Rekordu, który podwyższył wynik. Mistrz Polski dawał więcej miejsca do rozegrania. Pomimo, większego posiadania piłki to Kałuża nie miał za wiele do pracy. Przewaga Gatty też nie była zbyt długa, bo Rekord non stop nękał Słowińskiego. Bramkarz Gatty był zatrudniony przez graczy Szłapy na co najmniej półtora etatu. W 30. minucie Krawczyk miał świetną okazję do strzelenia bramki, ale niestety przestrzelił podczas swojej sytuacji. Osiem minut do końca i Rekord strzelił piłkę na 3:0. Duży błąd w wyprowadzeniu piłki popełnił Marciniak i taką okazje wykorzystał Bondar. Błąd Michała wynikał bardziej ze zmęczenia, niż z jego niewyszkolenia technicznego.  Z lotnym bramkarzem Gatta próbowała złapać ostatnią szansę, ale strzały z dystansu kierowane przez Stanisławskiego, nie zaskakiwały Kałuży. W końcówce wszystko się już posypało. Rekord każdą ofensywną akcję wykorzystywał z zimną krwią. Ostateczny wynik to 0:6.

Copyright © 2017. Gatta Active Zduńska Wola