Nieudanie rozpoczęła się kampania w rundzie mistrzowskiej. Na sam początek zmagań ulegliśmy FC Toruń 2-1

Mecz rozpoczął się od dobrych dwóch interwencji Słowińskiego. Jeszcze później duże zagrożenie stworzył Cyman próbując uderzenia z przewrotki. Przez pierwsze siedem minut Toruń dyktował warunki na parkiecie. Żebrowski nie chciał zmarnować tej przewagi, więc poprosił o czas. Chciał wykorzystać słabość zespołu gości. Przez pierwsze dziesięć minut sytuacji ofensywnych Gatty było jak na lekarstwo. Dwa i to w dodatku niecelne strzały oddał Marciniak i Szypczyński. Informacje przekazane przez Żebrowskiego były widocznie słuszne. W 12. minucie Mateusz Waszak wstrzelił piłkę pomiędzy zawodnikami Gatty. To przebudziło Gattę. Zaczęli grać szybciej i więcej czasu spędzali pod bramką torunian, niż w środku pola. To trwało chwilę, bo Toruń znów przejął inicjatywę i wrócił do stylu gry z początku spotkania. W 17. minucie niesamowicie dobrą okazję miał Marcin Stanisławski, ale jego strzał zatrzymał się na obramowaniu bramki. Osiem sekund przed końcem Milewski po asyście Pautiaka pokonał bramkarza Strzelił tak, że po jego strzale nie było co zbierać. Silny i precyzyjny strzał dał remis w pierwszej połowie.

Druga połowa rozpoczęła się od strzału Mikołajewicza, który nie był zagrożeniem dla Słowińskiego. Milewski chwilę później mógł wyprowadzić Gatt na prowadzenie, ale jego strzał nie było tak precyzyjny jak strzał tuż przed końcem pierwszej połowy. Szypczyński dał o sobie przypomnieć w 8. minucie, ale podwyższony strzał nie zaskoczył Naparło. Chwilę później Krawczyk miał idealną sytuację, po przechwycie Stanisławskiego, ale zamiast próby bezpośredniego strzału przyjął piłkę, przez co cała akcja straciła na dynamice i defensorzy zdążyli zablokować Krawczyka. Niewykorzystane sytuacje zemściły się. W jednej sytuacji Słowiński uratował drużynę, ale już przy strzale Spychalskiego, nie miał już większych szans na udaną interwencję. Toruń szybko chciał zamknąć mecz strzelając kolejną bramkę. Elsner, Waszak czy Mikołajewicz zaciekle atakowali bramkę Gatty. Na nieco ponad trzy minuty przed końcem Kocury zagrały już o wszystko wprowadzając lotnego bramkarza. Jedną okazję miał Krawczyk, ale jego strzał uderzył w słupek. Później Miles wcielony w lotnego bramkarza trafił strzałem w bramkarza. Toruń po kilku przechwytach jeszcze próbował wstrzelić piłkę do pustej bramki, ale nic się nie udało wskórać. Końcowy wynik to 2:1.

FC Toruń – Gatta Active Zduńska Wola 2:1
1-0 Mateusz Waszak 12:08
1-1 Mariusz Milewski 19:52
2-1 Remigiusz Spychalski 30:30

Copyright © 2017. Gatta Active Zduńska Wola