Pomimo dobrego początku spotkania i wielkiej wiary w odrobienie strat, nie udało się Kocurom osiągnąć upragnionego awansu do finału Pucharu Polski. 

W spotkaniu rewanżowym Gatta szybko mogła pozbawić się już szans na awans, bo jeden z pierwszych strzałów Piasta wylądował na słupku. Później to Gatta dyktowała tempo. Słowiński w tym meczu miał nie tylko zadanie bronić bramki, ale też i pomagać w ofensywie. Jeśli nie z akcji, to ze stałego fragmentu gry Kocury próbowały rozpieczętować wynik. W 9. minucie Szypczyński był najbliżej strzelenia bramki, ale świetną interwencją popisał się bramkarz. Warto odnotować, że dobre zawody rozgrywał Pautiak, który solidnie pracował nie tylko w ofensywie, ale popisywał się także skutecznymi odbiorami w defensywie. Podbramkowe okazje były z każdej strony, Piast pomimo mniejszego posiadania piłki potrafił dać Słowińskiemu okazje do wykazania się. W 12. minucie Milewski miał dwie klarowne szanse w krótkim odstępie czasu, ale piłka nie posłuchała się go wystarczająco, aby zatrzepotać w siatce. Słowiński swoimi zakusami w ofensywie nie zawsze miał wystarczająco czasu, żeby wrócić do bramki. Raz dopuścił się brzydkiego faulu na zawodniku, który chciał go minąć. Sędzia za ten wybryk upomniał go żółtą kartką. Milewski po kilku próbach w końcu dopiął swego. Płaskim strzałem pokonał bramkarza. Po bramce nastąpiła zmiana czwórki, która była bardzo napędzona na kolejne zdobycze bramkowe. Starania przekuto na wynik, rykoszet po strzale Marciniaka wylądował w siatce. Po kilku chwilach Piast strzelił bramkę kontaktową. Śmiałkowski strzałem w same okienko nie pozostawił Słowińskiemu nawet cienia szans. Sytuacja się skomplikowała, bo Gatta potrzebowała jednej bramki więcej, aby zagrać z Rekordem we finale.

Rozpoczęcie drugiej połowy zaakcentował Mateusz Olczak samotnym rajdem lewą stroną parkietu. Po 4. minutach wynik nie ulegał zmianie, nawet nie zanosiło się na strzelanie którejkolwiek ze stron. Dopiero około 8. minuty wszyscy przebudzili się na dobre. Krawczyk miał serię strzałów na bramkę Rozmusa, ale zabrakło trochę szczęścia do pomyślnego zakończenia akcji. W 9. minucie Gatta zaryzykowała wprowadzając lotnego bramkarza do gry. Zamknięty Piast w hokejowym zamku został pozbawiony swoich atutów, jakimi były szybka gra skrzydłami. W 12. minucie Marcin Stanisławski popisał się świetnym strzałem, który dla bramkarza był zbyt ciężki do obrony. Do końca pozostało 8. minut, a emocji cała masa, bo dwie bramki dzieliły Gattę od awansu. Rafał Franz szybko ostudził zapał Gatty wykorzystując błąd w ustawieniu i trafiając z bliskiej odległości do pustej bramki. Jeszcze nikt nie stracił nadziei. Kocury w hokejowym zamku próbowały rozerwać defensywę gospodarzy. Niestety marzenia o awansie zabrał Rozmus i Sergio Parra, którzy to trafili do pustej bramki po przejęciach piłki. Prezentując wszystko co najlepsze, walcząc nie tylko umiejętnościami, ale też i charakterem przegrywamy w Gliwicach. Nasza przygoda w Pucharze Polski dobiegła końca w ½ finału.

Piast Gliwice – Gatta Active Zduńska Wola 4:3
0-1 Mariusz Milewski
0-2 Sebastian Szadurski
1-2 Dominik Śmiałkowski
1-3 Marcin Stanisławski
2-3 Rafał Franz
3-3 Sergio Parra
4-3 Maciej Rozmus

Copyright © 2017. Gatta Active Zduńska Wola