Spotkanie z Orłem Jelcz-Laskowice zakończyło się bolesną porażką. Strata punktów przyszła w bardzo dziwnych okolicznościach, bo po pierwszej połowie Gatta prowadziła 3:0 z beniaminkiem Futsal Ekstraklasy.

Od początku spotkania Gatta sprawiała wrażenie zespołu lepszego. Stwarzali oni więcej klarownych sytuacji. Nie tylko w ataku byli silniejsi, w 8. minucie Słowiński dokonał czegoś niemożliwego. Po silnym strzale Andrade zdołał jeszcze sparować piłkę, którą dobijał Foglia. Mogło być 1:0, ale zrobiło się 0:1. Sobalczyk z ostrego kąta wbijał piłkę w pole karne. Ta była na tyle silna, że zaskoczyła bramkarza Orła. Chus Lopez jeszcze przed wznowieniem gry wziął czas. Chwila oddechu dla zawodników niewiele dała Orłowi, bo co prawda mieli większe posiadanie piłki, ale sytuacje podbramkowe miały Kocury. W 14. Minucie Foglia swoim bardzo efektownym dryblingiem oczyścił sobie drogę do bramki, ale jego silny strzał minął bramkę Słowińskiego. Daniel Krawczyk dał Fogli lekcję polskie szkoły futsalu. Najpierw z Marciniakiem rozmontował defensywę wymieniając piłkę głowami, a później Krawczyk z bliskiej odległości strzelił piłkę przewrotką! Orzeł zaczął odważniej atakować, to wszystko powodowało błędy w defensywie i szybko wynik mógł być już na styku. Sobalczyk chyba zazdrościł tak pięknej urody bramki Krawczykowi i sam strzelił piłkę głową po długim zagraniu Słowińskiego. Ta bramka była naprawdę zjawiskowym trafieniem. Wynik 3:0 nie do końca odzwierciedlał to, co działo się na boisku. Słowiński kilkukrotnie w pojedynkę uratował drużynę od straty bramki. Na 30. Sekund przed końcem Morozow wślizgiem próbował wbić silnie wstrzeloną piłkę w pole karne, ale bezskutecznie.

Po przerwie pierwszą zauważalną zmianą była wymiana bramkarza przez Orła. Charrier został zmieniony przez Macieja Foltyna. Dregier mógł szybko podwyższyć wynik, ale strzał z ostrego konta nie był wystarczająco celny. Foglia po wielu próbach w końcu trafił do siatki. Wszystko rozpoczęło się od błędu Marciniaka, który wybił piłkę w aut. Ten stały fragment gry został wykorzystany i Foglia płaskim strzałem sprzed pola karnego dał nadzieję Orłowi. Chwilę później wynik mógł ulec kolejnej zmianie, ale Adriano, który minął Słowińskiego strzelił tylko w boczną siatkę. Po pięciu minutach gry Słowiński opuścił parkiet na wskutek kontuzji. Zastąpił go Adam Miłosiński. Olczak, który przez większość spotkania nie był widoczny uratował drużynę przed utratą drugiej bramki, bo Morozow kolejny raz zamykał akcje, ale w tej sytuacji by już nie spudłował gdyby nie skuteczna interwencja Mateusza. Z każdą minutą obawa o wynik była coraz większa. Po 10. minutach zrobiło się pięć przewinień po stronie Gatty. Maksymalna ilość fauli nie spowodowała, że Gatta grała bliżej swojego pola karnego. Grali oni odważnie, tak jakby nie mi wiedzieli o limicie przewinień. To pozwoliło na kilka dobrych przechwytów, które następnie przeradzały się w kontrataki. Daniel Krawczyk mógł strzelić kolejną bramkę, ale Maciej Foltyn wybronił piłkę z linii bramkowej. Gra w środku pola najbardziej satysfakcjonowała Gattę. Dlatego, żeby dokręcić śrubę, Orzeł wprowadził lotnego bramkarza do gry. Gatta zamknięta w hokejowym zamku dawała radę, ale z przedłużonego rzutu karnego już nie mieli większych szans. Na bramce kontaktowej się nie skończyło. Chus Lopez dalej kontynuował pomysł z grą lotnym bramkarzem. Sobalczyk po przechwycie mógł skompletować hattricka, jednak jego strzał przez całe boisko trafił w słupek! Dzięki grze w przewadze zdobyli kontaktową bramkę. Strzelcem był Andrade, który kombinacyjną akcją dał wyrównanie. Chwilę później po stracie w ofensywie Orzeł już prowadził. Wszystko to zadziało się w przedziale 15. Sekund. Gatta na sam koniec meczu dostała dwie potężne ciosy, które ją znokautowały.

Orzeł Jelcz-Laskowice – Gatta Active Zduńska Wola 4:3
0-1 Igor Sobalczyk 8:02
0-2 Daniel Krawczyk 14:40
0-3 Igor Sobalczyk 17:04
1-3 Adriano Foglia 22:03
2-3 Victor Andrade 26:48
3-3 Victor Andrade 39:18
4-3 Victor Andrade 39:32

Copyright © 2017. Gatta Active Zduńska Wola