Ostatni mecz sezonu było dobrym podsumowaniem tego, co działo się w przeciągu całego sezonu. Wszystko z początku szło zgodnie z planem, ale później się wszystko posypało. Niestety przegrana przyćmiła nieco odejście Mariusza Milewskiego.

Od pierwszego gwizdka Clearex wykazywał większą ochotę do wygrania meczu. Iwanow już w pierwszej akcji mógł zdobyć bramkę uderzając instynktownie. Przy drugiej okazji już rozmontowali defensywę. Golly  przepchnął Szymczaka i dograł piłkę do środka pola. Utrata bramki była potrzebna, żeby Gatta się przebudziła. Sobalczyk, grający w zastępstwie Krawczyka miał świetną okazję do wyrównania, ale piłka po jego strzale została wybita sprzed linii bramkowej. Gatta z każdą minutą się rozkręcała. Gatta przypomniała sobie o własnych atutach. Sobalczyk zmienił całą filozofię gry pierwszej czwórki. Cofał się, rozgrywał, szukał gry, był pierwszym broniącym. Takie rozwiązanie było niezłym zaskoczeniem, bo Clearex miał z nim spore kłopoty. Za największą aktywność, los odpłacił się Sobalczykowi bramką. Po wyrównaniu szybko przyszło prowadzenie, bo Mariusz Milewski swoim potężnym strzałem zmieścił piłkę strzelając na dłuższy słupek. Słowiński nie mógł jeszcze myśleć o wakacjach, bo strzały gości były naprawdę kąśliwe i często koniuszkami palców parował piłkę. Igor Sobalczyk grający często mało minut potrzebował takiego meczu. Indywidualną akcją minął bramkarza i strzelił na 3:1. Obrońca nie mógł skutecznie interweniować, i wjechał z piłką do bramki. Clearex przestał przeważać i dał się wciągnąć w grę Gatty grając akcja za akcję. Druga czwórka na koniec pierwszej połowy również robiła duże zamieszanie. Akcje Olczaka i Dregiera powodowały niemałe kłopoty. Na sam koniec mógł paść remis. Najpierw kontaktową bramkę zdobył Leszczak, a później po nieodgwizdanym faulu na Sobalczyku rozpoczęła się kontra lewą stroną boiska, ale strzał zatrzymał się na słupku.

Druga połowa już od początku podgrzała emocje całego meczu. Najpierw padło wyrównanie, kiedy to Dregier po ostrym faulu leżał w polu karnym przeciwnika. Później sędziowie próbowali naprawić swoje błędy kosztem innych fauli i przy następnym kontakcie ukarali Salisza drugą żółtą kartką. Grająca w przewadze Gatta długo nie męczyła się ze strzeleniem bramki. Mariusz Milewski strzałem pod poprzeczkę wprawił całą drużynę i halę w euforię. Przy tym stanie Gatta znacznie się wycofała, czekała na odpowiedzi Clearexu i szybkie ataki z własnej połowy. Jedną z kontr wykorzystał Marciniak z Szymczakiem. Kapitan zrobił całą akcję i wyłożył piłkę Marciniakowi do pustej bramki. Goście także wykorzystali jedną z kontr do złapania bramki kontaktowej. Wszystko zaczęło się od Olczaka, który stracił piłkę przy rozgrywaniu stałego gry. Dalej już była autostrada do bramki Słowińskiego. Szybko przyszło też wyrównanie. Wszystko się w jednej chwili posypało i Clearex wyszedł na prowadzenie. W kilka chwil przepadło dwubramkowe prowadzenie. Na siedem minut przed końcem sytuacja zaczęła się Gattcie już totalnie wymykać. Każdy atak w stronę Kocurów kończył się nerwowym wybijaniem piłki. Przez Kocury. Trzeba było odrabiać straty, więc do gry został włączony lotny bramkarz. Zamiast zysków mieliśmy same straty. Piłka po strzale Milesa powróciła do gry i to przejęcie piłki zostało wykorzystane do strzelenia bramki. Niestety szybko padłą kolejna bramka dla Clearexu. Ilość popełnionych błędów przy grze z lotnym bramkarzem była zatrważająca. Niestety Clearex na sam koniec przypieczętował awans i swoją trzecią pozycje w lidze.

Gatta Active Zduńska Wola – Clearex Chorzów 6:10

Copyright © 2017. Gatta Active Zduńska Wola