W drugiej kolejce Futsal Ekstraklasy zagramy w Zduńskiej Woli. Naszymi przeciwnikami będą Red Dragons Pniewy. Kocury już od wielu sezonów przyzwyczaiły swoich kibiców do zdobywania pełnej puli punktów przy Złotej. Tak więc po zwycięstwie na inauguracje ligi, czas na kolejny triumf.

Drugi raz rozpoczęliśmy ligę w Białymstoku. Blada historia pierwszego w spotkania MOKS-u z Gattą zasiała ziarno pewnej niepewności. Na niekorzyść działał fakt, że kilku nowych zawodników nie mogło wystąpić w tym meczu. Komplikacje z kompletacją dokumentów wykluczyły graczy, którzy mają stać się pierwszym wyborem trenera. Koniec końców z pojedynku wyszliśmy zwycięsko i wbiliśmy się w rytm nowych rozgrywek w najlepszy możliwy sposób.

Po tygodniu przerwy czas na kolejny sprawdzian. Terminarz dla zduńskowolan jest przychylny, bo nie ma co ukrywać, póki co nie mierzą się ze ścisłą czołówką. Mogą ze spokojem wprowadzać się w ligę. Co tydzień, powoli i gradacyjnie każdy zacznie łapać odpowiedni rytm. W tych słowach nie ma żadnej nowości, bo Marcin Stanisławski w jednym z wywiadów udzielonych dla klubowej strony opowiedział o tym, że czas będzie działał na korzyść drużyny. Każdy dzień przybliża nowych zawodników do pokazania pełni swoich umiejętności. W najbliższą sobotę po raz pierwszy w kadrze mają znaleźć się brakujące ogniwa, czyli Leonardo Mieli oraz Lucas Bonifacio. Szeroka kadra zawsze może zaoferować więcej możliwości.

Gatta chyba nie ma z nikim innym lepszego bilansu niż właśnie z Pniewami. Mnóstwo rozegranych spotkań i tylko jedna porażka. Przy Złotej tylko raz padł remis, a reszta meczów została wygrana przez gospodarzy. To wszystko, to optymistyczne spojrzenie na sobotnie starcie, ale trzeba mieć się na baczności i okazać należyty szacunek rywalowi. Jeśli wyjdzie się bez odpowiedniej determinacji, nie będzie można osiągnąć zamierzonego efektu.

Pniewy, tak jak nasz ubiegłotygodniowy przeciwnik, nie jest tą samą drużyną, co w poprzednim sezonie. W Białymstoku na pewno odczują odejście Marcina Firańczyka, ofensywnego gracza, który co sezon zapewniał kilkanaście bramek na konto zespołu. Z Pniewami pożegnały się dwie poważne postacie na krajowym podwórku, są to Dominik Solecki oraz Roman Vakhula. Pierwszy przeniósł się do gliwickiego Piasta, natomiast Ukrainiec do Clearex-u Chorzów.  Duża strata jakości, na pewno nie będzie prosta do załatania. Przed trenerem ,,Czerwonych Smoków” stoi niemałe wyzwanie. Musi dobrze zatuszować wszystkie niedoskonałości, jeśli chce zająć na koniec sezonu satysfakcjonujące miejsce. Na starcie zaliczyli wpadkę. Przegrali na własnej hali z ,,Akademikami” z Katowic. Chociaż tutaj rodzi się pytanie, czy ten mecz, aby na pewno był potknięciem pniewian, bo przecież w ubiegłym roku ekipa Miłosza Kocota wielokrotnie pokazywała, że ma pomysł na futsal i konsekwentna realizacja trenerskich założeń pozwoliła utrzeć nie raz nosa wyżej notowanym rywalom.

Czas oczekiwania wiążę się także z tęsknotą. Tutaj już od dłuższego czasu rośnie ekscytacja związana z pierwszym meczem przy Złotej 67. Oprócz dreszczyku emocji spowodowanym zafascynowaniem nowych rozgrywek, jest też zaciekawienie nowej odsłony drużyny. Nie ma co się oszukiwać, w kadrze pozostał fundament w postaci Krawczyka, Marciniaka i innych doświadczonych zawodników. Pozostali, dla większości kibiców, to anonimowi gracze mogący zaoferować nowe rozwiązania taktyczno-techniczne. Wszystko złączone myślą Marcina Stanisławskiego spowoduje, że rutyna z nowością będzie odpowiednio zbalansowana.

Copyright © 2017. Gatta Active Zduńska Wola