Sobotnie spotkanie przeciwko drużynie GSF Gliwice nie zakończyło się po myśli zebranych na hali przy ul. Złotej kibiców, a także całej zduńskowolskiej drużyny. Przyjezdni okazali się lepsi w tym spotkaniu, strzelając pięć bramek, tracąc przy tym jedną mniej. Wynik spotkania rozczarowuje jeszcze bardziej, gdy spojrzymy na przebieg całego meczu.

Początek spotkania, w przeciwieństwie do całej jego reszty, zdominowany był przez Gliwiczan. Grali oni wysokim pressingiem i przeprowadzali groźne ataki ostrzeliwując bramkę Jesusa Quilesa. Już po upływie nieco dwóch minut Michał Rabiej otworzył wynik tego spotkania. Zmiana rezultatu obudziła nieco podopiecznych Marcina Stanisławskiego, którzy zaczęli przeprowadzać coraz groźniejsze ataki. Groźne uderzenie z rzutu wolnego wykonywanego przez Szymona Cichego wybronił Quiles, a przełamanie nastąpiło kilkanaście sekund później, kiedy Michał Marciniak zrehabilitował się za błąd kosztujący utratę pierwszej bramki i doprowadził do remisu po dobrze wyprowadzonym kontrataku. Z remisu Kocury jednak nie cieszyły się długo, gdyż nieco pół minuty potrzebowali goście, aby znowu wyjść na prowadzenie. Do bramki po niemal identycznej akcji ponownie trafił Rabiej. Sytuacja zaczęła komplikować się jeszcze bardziej, gdy nasza drużyna osiągnęła limit fauli. Niestety w 16. minucie Robert Gładczak dał się sfaulować Danielowi Krawczykowi, a następnie pewnie wykorzystał przedłużony rzut karny. Po przeprowadzeniu kolejnego kontrataku mocnym strzałem pod poprzeczkę Lutecki wpakował piłkę do siatki i na tablicy świetlnej widniał wynik 1:4. W ostatnich sekundach pierwszej połowy Michał Marciniak zdołał strzelić jeszcze jednego gola przed przerwą.

Po przerwie było jasne, że Gatta musi zaatakować jeszcze bardziej. Do bramki w tej odsłonie gry wskoczył Dariusz Słowiński, a na boisku oglądaliśmy także Mateusza Olczaka i Krzysztofa Adamskiego. I tak właśnie zaczęła się i wyglądała niemal cały czas druga połowa spotkania. Gatta napierała, a GSF skutecznie bronił. Po dobrze rozegranym rzucie wolnym bramkę zdobył Igor Sobalczyk, dodając tym samym wiatru w żagle swojej drużynie. Ciągłe ataki nie przynosiły jednak efektów, a w bramce dwoił się i troił Łukasz Bogdziewicz. Dopiero gra z lotnym bramkarzem przyniosła wyrównanie, kiedy to w 36. minucie Daniel Krawczyk skierował piłkę do siatki. Wydawało się, że ta bramka podziała motywująco na drużynę i uda strzelić się zwycięską bramkę. Tak się jednak nie stało. W  39. minucie faul na własnej połowie popełnił Michał Marciniak, a bramkę z rzutu wolnego zdobył Dominik Wilk ustalając tym samym wynik spotkania.

Copyright © 2017. Gatta Active Zduńska Wola