Na ten mecz nie trzeba specjalnie nikogo zapraszać. Starcie Gatty z Rekordem to moment, na który czeka każdy – obserwatorzy środowiska futsalu, kibice obu drużyn oraz sami zawodnicy i trenerzy. Pomimo że Rekord pokazuje swoją bezkonkurencyjność, to na myśl o pojedynku tych dwóch zespołów, historia dalej rozpala emocje. W szczególności, gdy do spotkania dochodzi przy Złotej 67, gdzie gospodarze niesieni są kibicowskim okrzykiem.

Jutro Gatta rozpoczyna serię gier, która dostarczy nam wszystkim dostatecznej ilości emocji. W marcu przy Złotej zobaczymy takie marki jak Clearex czy Orzeł. Kolejny rok z rzędu marzec będzie bardzo intensywnym okresem dla podopiecznych Stanisławskiego i Sopura. Przypomnijmy, w minionym sezonie na tym etapie Gatta mierzyła się z takimi firmami jak Piast, Constract, Chorzów czy właśnie Rekord Bielsko-Biała. Po całym miesiącu ciężkich gier, choć niektórzy uporczywie upierają się, że nie ma już łatwych spotkań, ,,Kocury” nie wyszły bez szwanku. Początek miesiąca zaczął się wyjazdową porażką 3:6 z MOKS-em. Później wygrana z Orłem 9:4, pewny awans do kolejnej rundy Pucharu Polski, aż w końcu porażka z Piastem w kolejnej rundzie pucharu oraz wyjazdowy łomot zebrany w Bielsku-Białej.

Kolejny raz trzeci miesiąc w roku zapowiada się równie ekscytująco, ale z lepszymi perspektywami na horyzoncie. Przede wszystkim dopisuje zdrowie. Trenerzy mogą skorzystać z pełnej kadry. Tylko Marcin Stanisławski jest wykluczony z gry, ale z tym faktem już od długiego czasu wszyscy są pogodzeni. Drugą optymistyczną informacją jest miejsce, gdzie wszystkie te mecze będą rozgrywane. Lucas Bonifacio również to zauważył i skomentował następująco:

,,Gramy kilka meczów z rzędu u siebie co jest dla nas ważne. Wiemy, jak silny jest nasz zespół i jak dużo wsparcia dają nam kibice, kiedy gramy w Zduńskiej Woli. Dziś nie brakuje nam niczego, żeby zwyciężać.”

Tak więc nie zdążycie ochłonąć, a już trzeba będzie namawiać znajomych na kolejny weekend z Gattą. W marcu czekają nas kolejno domowe spotkania z: Rekordem Bielsko-Biała, Clearexem Chorzów, AZS UŚ Katowice oraz z zespołem Acany Orła Jelcz-Laskowice.

Starcie z mistrzem kraju jest poważnym sprawdzianem, na który nie można przyjść nieprzygotowanym. Pozostałe cztery drużyny, będące za plecami zduńskowolan już czyhają na potknięcie i odrobienie strat, a w niektórych przypadkach nawet zepchnięcie Kocurów na niższą lokatę. Lucas patrzy w przyszłość, mówiąc ze spokojem:

,,Jutro czeka nas ciężki pojedynek z mistrzem Polski i każdy wie o ich jakości i sile. Wierzę, że nasz zespół stać na utrzymanie miejsca w tabeli. Ta hala widziała już nie jedno. Twoja pewność siebie rośnie, kiedy widzisz ścianę własnych kibiców.”

Nie tylko zespół zostanie poddany próbie, ale i jednostki będą musiały podejść do sprawy inaczej niż zwykle. Jan Dudek, wychowanek Rekordu, który przeszedł wszystkie szczeble szkolenia w bielskim klubie, będzie musiał stanąć naprzeciw swoich kolegów, z którymi niedawno dzielił szatnię. Wiadomo, że trudno mówić o emocjach, kiedy toczy się mecz, ale zawsze różne myśli tłoczą się przed spotkaniem. Sam zawodnik mówi otwarcie:

„Ten mecz na pewno będzie dla mnie inny niż wszystkie. Rekord to klub, który reprezentuję od 16 lat i nigdy nie zdarzyło mi się grać o punkty przeciwko niemu. Dzisiaj jednak jestem zawodnikiem Gatty i zrobię wszystko, żeby jutro po ostatnim gwizdku cieszyć się z trzech punktów.”

Goście w zielonych strojach na pewno nie odpuszczą takiego szlagieru. Mistrz Polski poprzez etos swojej pracy doszedł do sytuacji, w której jasno wyznacza trendy polskiego futsalu. W miniony weekend wziął rewanż na katowickim zespole, który pokonał go w pierwszej rundzie. 18:1 to wynik astronomiczny. Sam Łukasz Biel, jedna z najbardziej znanych twarzy bielskiego zespołu, strzelił sześć bramek. Ciekawą statystykę podał portal futsal-polska.pl, zauważając, że Biel strzelił w pojedynkę więcej goli od każdego zespołu w tej kolejce. Jednak nie taki Rekord straszny, jak się o nim mówi. Nie chcemy sięgać daleko pamięcią i przypominać zwycięstwo Katowic, a wskazać wynik pojedynku z Clearex-em. Chorzowianie przegrali 4:5, ale byli bliscy punktów. Niewiele brakło, a spotkanie zakończyłoby się remisem. Wiadomo, tak się nie stało, Rekord naporem ofensywy zmusił do błędów defensywę przeciwnika, jednak ten mecz wlewa optymizm i pokazuje, że Ci silniejsi mają na co liczyć.

Najgorzej jest przegrać mecz w głowie, a nie na boisku. O motywację i kontrolę nad emocjami nie trzeba się martwić. Sięgnijmy do pięknej chwili z 17 maja ubiegłego roku, kiedy w ostatnich sekundach Gatta wyrwała zwycięstwo Rekordowi, a Michał Marciniak strzelił gola na 4:3 równo z syreną kończącą spotkanie. Wszyscy głodni nastawiamy się na prawdziwą ucztę, bo klasa obu zespołów nie pozwala nam myśleć o byle jakim widowisku.

Copyright © 2017. Gatta Active Zduńska Wola