Pandemia spowodowana wirusem SARS-CoV-2 sparaliżowała cały świat. Choć daleko nam od stwierdzenia, że wszystko stanęło w miejscu, to nie ma dziś osoby na planecie, która nie została dotknięta skutkami koronawirusa. Świat sportu wywrócił się do góry nogami, wielkie imprezy zostały odroczone w czasie, a pensje sportowców ,,poucinane”. Mamy połowę kwietnia. Tak naprawdę każdy utożsamiający się z naszym klubem spoglądał na marcowy terminarz z wypiekami na twarzy. Nie dość, że przy Złotej miały odbyć się cztery ligowe spotkania z najlepszymi drużynami w kraju, to do tego wszystkiego serwowany był Puchar Polski. Wielkie pojedynki miały być napędzone świetną formą Gatty w całym 2020 roku. Choć grania było niewiele, to warto odznaczyć fakt, że liczba zdobytych punktów i przechodzenie kolejnych etapów Pucharu Polski odbywało się bez większych problemów. Tegoroczne sukcesy meczowe urodziły się w momencie, kiedy drużyna była w poważnym kryzysie. Grudniowa demencja nie wróżyła najlepszych scenariuszy, a wszystko runęło od domowego meczu z GSF Gliwice.


 GRUDZIEŃ

Gatta Active 4:5 GSF Gliwice

Dwunasty miesiąc w roku rozpoczął się od pojedynku z GSF Gliwice. Beniaminek Futsal Ekstraklasy, który ostatnie spotkanie wygrał 28 września, był skazywany na pożarcie w zduńskowolskiej hali. Każdy stawiający u bukmachera zwycięstwo GSF poczuł na pewno zastrzyk gotówki, bo nieczęsto zdarza się pozytywnie rozliczyć jedno zdarzenie o kursie 6,12! Już po pierwszej połowie ciężko było wierzyć w pozytywny obrót spraw. O ile gra wyglądała dobrze, co potwierdzą poniższe statystyki, o tyle skuteczność gości była na wysokim poziomie – statystycznie co trzeci celny strzał lądował w siatce Słowińskiego.

 

Gwiazda Ruda Śląska 7:3 Gatta Active

Im dalej w las, tym więcej drzew. W następny ligowy weekend ,,Kocury” zmierzyły się z kolejnym debiutantem w najwyższej klasie. Mecz z Gwiazdą Ruda Śląska to złe wspomnienie. Wyjazdowe spotkanie zakończyło się wysoką przegraną 7:3. O ile w meczu z GSF można było dostrzec pozytywne aspekty i z wielkim żalem powiedzieć, że to był wypadek przy pracy, o tyle w meczu z Gwiazdą ciężko było dostrzec pozytywy. Defensorzy Gatty zablokowali tylko kilka strzałów, co przełożyło się bezpośrednio na celne uderzenia rywali.

 

 

Rekord Bielsko-Biała 8:1 Gatta Active

O kolejnym przegranym spotkaniu można mówić wiele. Sporo wystawionych tez na opinię publiczną obroniłoby się bez problemu. Tą, którą wystawimy na światło dzienne, to fakt niekompletnego składu. Trzeba przypomnieć, że do mistrza Polski nasz zespół udał się z ośmioma zawodnikami. Ciężko o pozytywne potoczenie się spraw, jeśli kluczowi zawodnicy nie są w tym momencie dostępni. Jeśli chcesz walczyć z taką drużyną jak Rekord przez cały mecz, to musisz być w swoim szczycie możliwości. Mistrzowie Polski zdominowali to spotkanie i pewnie wygrali 8:1.

 

Gatta Active 5:2 Constract Lubawa

Domowy mecz po serii trzech porażek i zdobyciu zaledwie czterech punktów w sześciu ostatnich meczach wydawał się idealną okazją na poprawę nastrojów kibiców i morale zespołu przed przerwą świąteczno-noworoczną. Podczas meczu z Constractem Lubawa na ławce trenerskiej obok Marcina Stanisławskiego ponownie zobaczyć mogliśmy Wojciecha Sopura. Prezes klubu – Bartłomiej Dąbrowski – jeszcze przed meczem z Rekordem w jednym z wywiadów poinformował o powrocie Sopura do drużny.

Do zespołu szkoleniowców powróci Wojciech Sopur, wspólnie z Marcinem już uzgodnili podział obowiązków. Wspólnie z sukcesami prowadzili klub przez ostatnie lata i jestem pewien, że jego obecność pozwoli na przyjrzenie się zespołowi z nieco innej strony. Szczególnie ważne jest to, że będzie obserwować grę z ławki – nie możemy pozwolić sobie na utratę Marcina jako trenera, ani jako zawodnika, ale biegając po parkiecie gubi się czasami obraz gry, który widać z pozycji obserwatora. Od teraz powrócimy do tego, że Marcin i Wojtek konsultować będą wydarzenia na parkiecie ze swojej perspektywy i decydować oraz reagować na bieżąco.

Wygrana 5:2 z Constractem dała ulgę i nadzieję, że ten dołek formy nie potrwa już dłużej. Zawodników czekała prawie trzytygodniowa przerwa, która miała pozwolić zregenerować im się zarówno fizycznie jak i psychicznie. W Zduńskiej Woli na pewno nikt nie myślał o składaniu broni, lecz o walce o najwyższe cele.


STYCZEŃ

Gatta Active 6:3 MOKS Białystok

Kilka tygodni przerwy od futsalu było czymś, na co drużyna czekała. Wszyscy mogli odsapnąć od presji, która w ogóle nie pomagała w osiąganiu coraz lepszych wyników. Pewne zmiany umożliwiły podejście do kolejnych meczów z dużą dozą świeżości. Pierwszym rywalem po wznowieniu rozgrywek był MOKS Białystok. Rywal niebywale niewygodny. Już od pierwszego spotkania tych dwóch drużyn było widać, że ta para między sobą ma dużą sportową chemię. Odkurzając pamięcią wszystkie spotkania, to nie było żadnego, które było tak ciekawe jak oglądanie po raz drugi Kac Wawa. Właśnie w tym spotkaniu kibicom dał o sobie przypomnieć Adam Miłosiński, bramkarz będący od wielu sezonów związany z Gattą. Zawieszenie Słowińskiego oraz choroba Jesusa Quilesa spowodowały, że w bramce zobaczyliśmy Miłosińskiego.  Pozostający od sierpnia do grudnia bez treningu Miłosiński obronił w pierwszej połowie dwa z trzech zmarnowanych przez gości przedłużonych rzutów karnych. Trybuny cały czas piały z zachwytu. Zespołowi udało się wyjść z opresji i pokazać charakter, mimo tego, że już w ósmej minucie na tablicy świetlnej widniał wynik 0:2. Żeby dorzucić jeszcze jedną łyżkę miodu, powiemy, że wtedy Gatta w tym meczu dopuściła rywala do najmniejszej ilości strzałów od listopada. Ciężka praca popłaca!

 

Red Dragons Pniewy 4:4 Gatta Active

Kolejny mecz to już nie taki prosty zjazd z górki. Jak powiedział ostatnio były gracz Gatty, Arkadiusz Szypczyński mecze wyjazdowe w polskim futsalu to ciężki kawałek chleba. Każdy punkt to sukces. Tak więc nie rozdrabniając się, przyjmujemy podział punktów w Pniewach jako dobrze wykonaną robotę. Każdy raczej myślał o pozytywnym zakończeniu meczu w Pniewach, ale trzeba przyjąć punkt z szacunkiem. Jakakolwiek zdobycz punktowa była wtedy na pewno zadowalająca. Jak wyrównane było to spotkanie ukazują również poniższe statystyki.

Warto odnotować również, że to właśnie w styczniu do drużyny na zasadzie półrocznego wypożyczenia z Rekordu Bielsko-Biała dołączył Jan Dudek, natomiast drużynę opuścili Leonardo Mieli oraz Jesus Quiles.

Copyright © 2017. Gatta Active Zduńska Wola